385 – terapia borderline: cisza po burzy

– Czyli co, kolejna burza za nami – skomentował terapeuta.
– Chyba można tak powiedzieć…
Choć nie do końca jestem o tym przekonana.
Mówienie na sesji dalej stanowi problem.
– Te tendencje autodestrukcyjne tu w gabinecie objawiają się pani milczeniem. Jest pani obojętna na kontakt.
Wiem. W jednej chwili mówię, a w drugiej zupełnie się odcinam. Nie odpowiadam na pytania. Ignoruję wypowiedzi terapeuty. Znikam. Ciemno przed oczami. I nie ma mnie tam. Nie ma mnie w ogóle. Pustka.
– O czym pani myśli?
– Nie wiem…
– Jak to pani nie wie? Nie rozumiem.
– To tak, jakby… Jakbym to nie ja myślała.
– Ale przecież te myśli są pani.
– Wiem, po prostu… to jakieś dwu-trzy wyrazowe fragmenty, strzępki myśli. Wyrwane z kontekstu. Przepływają przeze mnie, jakby bez mojego udziału. A gdy próbuję sobie uświadomić, czego te myśli dotyczą, pojawia się pustka.
Nie potrafiłam podać mu przykładu. Teraz odzyskałam do tego dostęp.
„Dostałam maila. Pada śnieg. Niedługo wiosna. Słucham rapu. Wszystko jest bez sensu. Wróciłam do pisania książki. Chce mi się płakać. Miałam rzucić palenie. Znów, kurwa, milczę.”
No dobra. Rzeczywiście możnaby te myśli rozwinąć. Problem w tym, że nie wiem, jak.
Już poprzedni terapeuta zauważył:
– Mówi pani do mnie, jakby wysyłała smsy.
Krótki komunikat i nic do dodania.

Czasem mam siebie dość – frustracja.

283 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.