387 – na przekór!

– Zrób to – ktoś mnie poprosi.
Nie umiem. Nie potrafię. Nie dam rady. Nie poradzę sobie. Nie chce mi się. Bierna agresja wychodzi ze mnie, jak olej podczas pierwszego tłoczenia.
Ale spróbuj powiedzieć, że sobie z czymś nie poradzę. Ooo… Choćbym się skichać miała – zrobię to!
Od małego – wszystko na odwrót. Czy to w wersji: na złość mamie uszy sobie odmrożę. Czy też: mam marzenia i cokolwiek byście nie mówili, nie zawaham się ich spełnić. Zawsze na przekór.

Mając trzy latka poszłam z rodzicami do obuwniczego po sandały dla mnie. Spodobały mi się jedne, ale nie było mojego rozmiaru. Nie szkodzi! Mama pokazała mi inne:
– Nie! Ja chcę tamte!
– Ale tamte są za małe. Przymierz te.
Ledwie założyła mi pierwszego – płacz.
– Cisną! Boli! Ściągnij!
Co z tego, że były o rozmiar za duże? Ja już miałam swoje upatrzone. Nieważne, że stopa ledwie w nie wchodziła i całe palce wystawały poza buta. Te były w sam raz i nic nie cisnęło!

240 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.