388 – pozytywne wibracje

Terapeuta ma rację. Potrzeba mi pozytywnych emocji, impulsów do działania i nowych doświadczeń. Zagrzebana we własnym cierpieniu nie stanę na nogi. Trzeba mi nie myśleć o tym, co złe. A zająć się czymś dobrym.

Pochłania mnie czytanie o przestępczości zorganizowanej. Żeby pisać, trzeba czytać. Dlatego „Majka” czeka cierpliwie nie zwiększając objętości. Zwiększa się za to moja wiedza i podstawy teoretyczne do napisania tego thrillera. Coś mi się widzi, że prokurator jednak prokuratorem nie będzie, a praworządny Rylski wcale nie będzie taki święty.

Z niecierpliwością czekam aż „Borderline: Autoterapia” trafi do sprzedaży.

Próbuję nastawiać się optymistycznie. Szukać pozytywów w każdym dniu. Nie wymagać od siebie niemożliwego. Dawać sobie czas. I uśmiechać się do słońca.

290 Total Views 2 Views Today

4 komentarzy “388 – pozytywne wibracje”

  1. Veronica napisał(a):

    No właśnie, coś pozytywnego. Coś innego, coś niekoniecznie ‚na krawędzi’. Sport, sztuka, technika – tyle różnych rzeczy jest wokół. Jeśli ma się trochę pieniędzy i czasu to można poeksperymentować. Ja chodziłam na jogę, spinning, fitness, jakieś wystawy w mieście, spotkania tematyczne. Za każdym razem refleksja: podobało mi się czy nie. Na spokojnie, aby sięgnąć Siebie. Tak poznawalam się. Był to odkryty mój sposób na drogę ku normalności. Szkoda, że teraz muszę być cała dla dziecka i cały misterny plan…

  2. Veronica napisał(a):

    Tak, tak, będę się starać o te parę godzin w tygodniu aby ktoś został z dzieckiem, dla dobra nas obojga. Na terapię grupową będę musiała poczekać jeszcze ze trzy miesiące jak dobrze pójdzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.