388 – pozytywne wibracje

Terapeuta ma rację. Potrzeba mi pozytywnych emocji, impulsów do działania i nowych doświadczeń. Zagrzebana we własnym cierpieniu nie stanę na nogi. Trzeba mi nie myśleć o tym, co złe. A zająć się czymś dobrym.

Pochłania mnie czytanie o przestępczości zorganizowanej. Żeby pisać, trzeba czytać. Dlatego „Majka” czeka cierpliwie nie zwiększając objętości. Zwiększa się za to moja wiedza i podstawy teoretyczne do napisania tego thrillera. Coś mi się widzi, że prokurator jednak prokuratorem nie będzie, a praworządny Rylski wcale nie będzie taki święty.

Z niecierpliwością czekam aż „Borderline: Autoterapia” trafi do sprzedaży.

Próbuję nastawiać się optymistycznie. Szukać pozytywów w każdym dniu. Nie wymagać od siebie niemożliwego. Dawać sobie czas. I uśmiechać się do słońca.

39 Ogółem 1 Dziś

4 myśli w temacie “388 – pozytywne wibracje

  1. Tak, tak, będę się starać o te parę godzin w tygodniu aby ktoś został z dzieckiem, dla dobra nas obojga. Na terapię grupową będę musiała poczekać jeszcze ze trzy miesiące jak dobrze pójdzie.

  2. No właśnie, coś pozytywnego. Coś innego, coś niekoniecznie ‚na krawędzi’. Sport, sztuka, technika – tyle różnych rzeczy jest wokół. Jeśli ma się trochę pieniędzy i czasu to można poeksperymentować. Ja chodziłam na jogę, spinning, fitness, jakieś wystawy w mieście, spotkania tematyczne. Za każdym razem refleksja: podobało mi się czy nie. Na spokojnie, aby sięgnąć Siebie. Tak poznawalam się. Był to odkryty mój sposób na drogę ku normalności. Szkoda, że teraz muszę być cała dla dziecka i cały misterny plan…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.