395 – coś dobrego

– Żaden zewnętrzny czynnik nie jest w stanie udręczyć pani tak, jak sama pani to robi – rzekł ostatnio terapeuta.
To prawda. Choćby na zewnątrz było źle, potrafię się cieszyć. Choćby na zewnątrz było dobrze, potrafię się zgnoić.
– Musi pani zrobić dla siebie coś dobrego – ta mantra pana M. dzwięczy mi w uszach za każdym razem, gdy jest nie za ciekawie.
Jestem głodna emocji związanych z pisaniem. To prawda. Ale co zrobić, gdy słowa nie układają się w zdania? Działać okołotwórczo.
Po półtora roku od wydania „Psychiatryka” zebrałam się, by napisać do księgarń z prośbą o poprawienie błędu w tytule i aktualizację opisu.
Po nieskończonej ilości opuszczonych wiązanek w kierunku komputera, a raczej Linuxa, udało mi się w końcu zainstalować drukarkę. Sukces! Wydrukowalam 21 dotychczasowych stron „Majki” i jestem z siebie dumna.
Powoli. Pomału. Małymi krokami. Byle w górę. A choćby i nie w górę, byle nie w dół. Robić dla siebie coś dobrego. Każdego dnia.

339 Total Views 2 Views Today

8 komentarzy “395 – coś dobrego”

  1. Veronica napisał(a):

    Czytając od jakiegoś czasu Twojego bloga zawitał mi pewien pomysł stworzenia filmu, który by traktował o zaburzeniach osobowości. Opowiadalby o paru ludziach z takimi problemami jak my. Myślę, że geneza powstawania takich zaburzeń tkwiaca w wychowaniu dzieci pasowałaby do reklamy jaką kiedyś widziałam o mężczyźnie któremu matka mówiła złe słowa i tem nie miał pewności siebie przy rozmowie kwalifikacyjnej. Był tam jeszcze motyw skrzydeł anioła – poszarpanych, szarych. To była jakaś kampania społeczna.
    Tak jak Galerianki, który pokazał problem ówczesnych nastolatek.
    Przestroga dla rodziców, ludzi którzy mają podobne problemy i mogli by zidentyfikować się i nazwać ten problem (ja osobiście przez parę lat próbowałam dojść do tego i uzmysłowić sobie), dla społeczeństwa zrozumieniem pewnych zachowań ludzi, oraz przedstawienie paru narzędzi jak sobie radzić na co dzień gdy występuje „gorszy dzień”.

  2. Veronica napisał(a):

    Chętnie, tylko jeszcze nie teraz. Aktualnie mam na głowie pewne sprawy, które muszę sfinalizować. A i na pewno muszę zacząć tą terapię grupową, aby mieć kontakt z psychologiem oraz innymi pacjentami. Co prawda jestem bardziej techniczna, ale mam pewne zacięcie humanistyczne 🙂

  3. Jagoda napisał(a):

    Tylko co zrobić gdy ma się wrażenie, że nie zasługuję się na to dobre rzeczy?

    • Anka Mrówczyńska napisał(a):

      Doskonale rozumiem, skąd wzięło się to pytanie.
      Sama długo ze sobą walczyłam (i walczę), żeby pozwolić sobie na robienie czegoś dobrego dla siebie. Bo? Nie zasługuję? Heh. Tak myślałam.
      Ale skoro nikomu nie robię tym nic złego, to w czym problem?
      Spróbuj 🙂

  4. Veronica napisał(a):

    Czu z tym zaslugiwaniem to nie jest klin wbity przez rodziców w dzieciństwie? Zamiast wierzyć w możliwości dziecka i zachęcać do podejmowania wyzwań oraz cieszenia się z sukcesów, oni wbijali nas w ziemię. Ja np nie zostałam nauczona cieszyć się z dobrego, bo zawsze było jakieś ‚ale’ lub całkowite milczenie rodzica jakby ignorował moje emocje sprowadzając je do nieistotnych. Jeśli się umartwiasz to jesteś dojrzałym człowiekiem, a jeśli cieszysz to niepoprawnym optymistą bujajacym w obłokach zamiast twardo stapajacym po ziemii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.