396 – śpiączka autoanalityka

Mój wewnętrzny analityk zapadł w jakiegoś rodzaju śpiączkę. Nie, nie umarł. Zawiesił aktywność na bliżej nieokreślony czas.
Kiedyś całe godziny przeznaczałam na analizy siebie. Chciałam wiedzieć o sobie wszystko. Snułam rozważania, doszukiwałam się przyczyn. Każde zachowanie i myśl rozkladałam na czynniki pierwsze, po czym na powrót je skladałam, dziwiac się, jakie to wszystko jest niezwykłe.
Od jakiegoś czasu mój świat wewnętrzny wypełniają prawie same emocje. Przestałam myśleć – czuję.
Pamiętam, jak nie potrafiłam się pogodzić z koniecznością zmniejszenia częstotliwości i intensywności analiz. Psycholog w psychiatryku próbowała mnie do tego przekonać – bezskutecznie. A teraz? Chyba osiagnęłam stan, o który jej chodziło.
Czy żałuję? Żałować mogłabym, gdybym zrobiła to świadomie i celowo. A stało się samoistnie. Tęsknię, to na pewno. Tęsknię za potokami myśli, choć nie raz ich nurt mnie podtapiał i cudem udawało się wygrzebać na brzeg.
Jest inaczej. Na pewno bardziej pusto. Mniej intensywnie i mało ciekawie. A jednak coraz częściej odczuwam wewnętrzny spokój. Bez tego wycieńczającego chaosu.
Może to stan przejściowy. Może kiedyś znów odzyskam swoje życie wewnętrzne. Z całym jego bogactwem i przekleństwem.
Mój wewnętrzny analityku, odpoczywaj. Abyś wrócił dojrzalszy i silniejszy.

221 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.