400 – tak czy nie tak?

Miałam w planach wydać „Terapię u Doktorka” w okolicach wakacji. Jednak coraz poważniej zastanawiam się nad sposobem napisania tej książki. Po jej ukończeniu byłam zadowolona. Teraz mam wątpliwości. Same dialogi – uwielbiam pisać dialogi, ale czy to nie przesada? Już „Autoterapia” jest jedną, wielką rozmową. Bez opisów.
Mam dylemat. Może napisać ją jeszcze raz, od nowa?

421 Total Views 1 Views Today

8 komentarzy “400 – tak czy nie tak?”

  1. Kinga napisał(a):

    Dawaj gadanie, potem napiszesz „wersję reżyserską” 🙂

  2. Arek napisał(a):

    nie, po co od nowa?:> wystarczy małe zredagowanie typu od czasu do czasu w nawiasie obok dialogów napisanie co autor myślał sobie w danym momencie:>

  3. MM napisał(a):

    Myślę, że najlepiej byłoby dodać więcej opisów, skoro same dialogi Ci przeszkadzają (idź za intuicją, jeżeli mówi Ci ona, że lepiej zrobić inaczej, to zrób – do starej wersji zawsze możesz wrócić).
    W końcu pisanie to ciągłe przepisywanie. Powodzenia 🙂

  4. Ania napisał(a):

    O rany, odkad skonczylam pierwsza czesc, nie moge sie doczekac „terapii u doktorka”, a Ty chcesz ja pisac od nowa :(.

    A tak powaznie, to tak jak ktos wyzej napisal moglabys dodac troche opisow, jak sie wtedy czulas/co sobie myslalas. Pewnie byloby ciekawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.