400 – tak czy nie tak?

Miałam w planach wydać „Terapię u Doktorka” w okolicach wakacji. Jednak coraz poważniej zastanawiam się nad sposobem napisania tej książki. Po jej ukończeniu byłam zadowolona. Teraz mam wątpliwości. Same dialogi – uwielbiam pisać dialogi, ale czy to nie przesada? Już „Autoterapia” jest jedną, wielką rozmową. Bez opisów.
Mam dylemat. Może napisać ją jeszcze raz, od nowa?

389 Total Views 20 Views Today

8 komentarzy “400 – tak czy nie tak?”

  1. Kinga napisał(a):

    Dawaj gadanie, potem napiszesz „wersję reżyserską” 🙂

  2. Arek napisał(a):

    nie, po co od nowa?:> wystarczy małe zredagowanie typu od czasu do czasu w nawiasie obok dialogów napisanie co autor myślał sobie w danym momencie:>

  3. MM napisał(a):

    Myślę, że najlepiej byłoby dodać więcej opisów, skoro same dialogi Ci przeszkadzają (idź za intuicją, jeżeli mówi Ci ona, że lepiej zrobić inaczej, to zrób – do starej wersji zawsze możesz wrócić).
    W końcu pisanie to ciągłe przepisywanie. Powodzenia 🙂

  4. Ania napisał(a):

    O rany, odkad skonczylam pierwsza czesc, nie moge sie doczekac „terapii u doktorka”, a Ty chcesz ja pisac od nowa :(.

    A tak powaznie, to tak jak ktos wyzej napisal moglabys dodac troche opisow, jak sie wtedy czulas/co sobie myslalas. Pewnie byloby ciekawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.