396 – śpiączka autoanalityka

Mój wewnętrzny analityk zapadł w jakiegoś rodzaju śpiączkę. Nie, nie umarł. Zawiesił aktywność na bliżej nieokreślony czas. Kiedyś całe godziny przeznaczałam na analizy siebie. Chciałam wiedzieć o sobie wszystko. Snułam rozważania, doszukiwałam się przyczyn. Każde zachowanie i myśl rozkladałam na czynniki pierwsze, po czym na powrót je skladałam, dziwiac się, jakie to wszystko jest niezwykłe. Od jakiegoś czasu mój świat wewnętrzny wypełniają prawie same emocje. Przestałam myśleć – czuję. Pamiętam, jak nie potrafiłam się pogodzić z koniecznością zmniejszenia częstotliwości i intensywności analiz. Psycholog w psychiatryku próbowała mnie do tego przekonać – bezskutecznie. A teraz? Chyba osiagnęłam stan, o który jej … Czytaj dalej

Podziel się!

395 – coś dobrego

– Żaden zewnętrzny czynnik nie jest w stanie udręczyć pani tak, jak sama pani to robi – rzekł ostatnio terapeuta. To prawda. Choćby na zewnątrz było źle, potrafię się cieszyć. Choćby na zewnątrz było dobrze, potrafię się zgnoić. – Musi pani zrobić dla siebie coś dobrego – ta mantra pana M. dzwięczy mi w uszach za każdym razem, gdy jest nie za ciekawie. Jestem głodna emocji związanych z pisaniem. To prawda. Ale co zrobić, gdy słowa nie układają się w zdania? Działać okołotwórczo. Po półtora roku od wydania „Psychiatryka” zebrałam się, by napisać do księgarń z prośbą o poprawienie błędu … Czytaj dalej

Podziel się!

394 – bezsłowie w bezżyciu

Robię już chyba dwudzieste podejście do tego wpisu. Chęci są duże, ale umiejętności jakby zupełnie uleciały. Tkwię w tym bezsłowiu od ponad tygodnia i szlag mnie trafia. Mówić: nie. Pisać: nie. Żyć: nie. Choć za oknem słońce i zdawałoby się, że czas na pobudkę z zimowego snu. A zamiast liter tylko łzy się mnożą. Bezsilność. Beznadzieja. Bezżycie w tym życiu. – Obudź się, Mrówczyńska, obudź! I zacznij żyć…

Podziel się!

392 – po przerwie

Dawno mnie tu nie było. Daję więc znać, że żyję i nic mi nie jest. Przesiadłam się na inny system i od tygodnia walczę z komputerem, żeby przygotować go do pracy zawodowej. Nic kreatywnego, ale przynajmniej mam co robić, zajmuję myśli i odwracam uwagę od przykrych emocji. Wiele razy chciałam coś napisać, ale nie potrafiłam skleić kilku sensownych zdań. Liczę na to, że niedługo otrząsnę się z twórczego letargu i powrócę w wielkim stylu! Trzymajcie się, oby do wiosny.

Podziel się!

391 – labilność

Ostatnio budzę się w dobrym nastroju. Otwieram oczy i chce mi się wstać. Niestety, tego optymizmu starcza w porywach na godzinę. Sześćdziesiąt minut jawy skutecznie odbiera chęci do życia i robienia czegokolwiek. Pisanie „Majki” zawieszone. Trzeba to wszystko jeszcze raz przemyśleć. Dziś podjęłam decyzję o powrocie do pracy nad trzecią częścią „Młodego boga…”. Napisałam trzy zdania i zamknęłam plik. Znikąd skupienia… Najchętniej całymi dniami bym spała – jak wczoraj. Muszę znaleźć w sobie siłę do życia. Tylko jak?

Podziel się!

390 – testowanie granic

Testowanie granic jest domeną dzieci i wydawać by się mogło, że dorosły człowiek już doskonale wie, gdzie się one znajdują. No, chyba że jest się posiadaczem osobowości z pogranicza. Trzydzieści lat na karku, a zachowania iście dziecięce. Model mojego wychowania nie był zbyt fortunny: oscylacja między całkowitą kontrolą a nadmierną pobłażliwością. W efekcie nigdy nie wiedziałam, jakie konsekwencje przyniesie dane zachowanie. Jakie były tego skutki? Wieczne testowanie granic. Niestety, zostało mi to do dzisiaj. Testowanie to odbywa się nie tylko wtedy, gdy między mną a Mrówkiem jest źle. W takiej sytuacji podjudzam tak długo, aż nastąpi wybuch. Oo, wtedy to … Czytaj dalej

Podziel się!

389 – emocjonalny terror

Praca nad sobą to takie dość wyświechtane sformułowanie, przez które często niezbyt wiadomo, co rozumieć. Gdy zaczynałam leczenie, powtarzałam sobie: – Pracuj nad sobą, Mrówczyńska! I co wtedy robiłam? Ano właściwie nic. Intuicyjnie czułam, że powinnam powstrzymywać się od okaleczania, upijania i nadużywania leków. Ale poza tym, wciąż czułam się pokrzywdzoną, którą wszyscy chcą zranić. Swojej winy nie dostrzegałam. Jakże mogłam być winna czemukolwiek? Przecież się niszczyłam i cierpiałam. W moim zaburzonym rozumku byłam ofiarą, ktorej wolno wszystko. Po prawie trzech latach psychoterapii zaczynam dostrzegać więcej. To, że ranię, czyni mnie sprawcą krzywd. I nieważne są motywy. Ból to ból, … Czytaj dalej

Podziel się!

388 – pozytywne wibracje

Terapeuta ma rację. Potrzeba mi pozytywnych emocji, impulsów do działania i nowych doświadczeń. Zagrzebana we własnym cierpieniu nie stanę na nogi. Trzeba mi nie myśleć o tym, co złe. A zająć się czymś dobrym. Pochłania mnie czytanie o przestępczości zorganizowanej. Żeby pisać, trzeba czytać. Dlatego „Majka” czeka cierpliwie nie zwiększając objętości. Zwiększa się za to moja wiedza i podstawy teoretyczne do napisania tego thrillera. Coś mi się widzi, że prokurator jednak prokuratorem nie będzie, a praworządny Rylski wcale nie będzie taki święty. Z niecierpliwością czekam aż „Borderline: Autoterapia” trafi do sprzedaży. Próbuję nastawiać się optymistycznie. Szukać pozytywów w każdym dniu. … Czytaj dalej

Podziel się!