407 – terapia borderline: czyja racja?

Moja prawda. Twoja prawda. Ale czyja racja?
Całe życie towarzyszy mi niepewność: czy mogę odczuwać to, co czuję? Kto ma rację – ja czy oni? Jak było naprawdę? A może przesadzam? Wyolbrzymiam? Może sobie dopowiadam? Nieustanne poczucie pokrzywdzenia i nieodłączne poczucie winy, że czuć się pokrzywdzona prawa nie mam.

Zawsze myślałam, że w terapii chodzi o dotarcie do prawdy obiektywnej. Takiej przez wielkie P. Niejednokrotnie powstrzymywało mnie to przed otworzeniem się. Jak to? Wypowiedzieć na głos swoją rację i narazić się na śmieszność? Albo znów oberwać boleśnie po łapach? Jak wtedy, gdy terapeuta uświadomił mi wchodzenie w fałszywą rolę ofiary, podczas gdy to ja jestem agresorem? Choć jeszcze częściej tę swoją prawdę wypowiadałam, mając później moralnego kaca.
Aż w końcu zrozumiałam. W psychoterapii nie chodzi o wypowiadanie do tego, co obiektywne. Chodzi o dzielenie się swoją własną prawdą, subiektywnym odbieraniem świata. Bo to za jej pomocą interpretujemy fakty, rozumiemy ludzi i ich motywacje. Stąd brak potrzeby konfrontacji terapeuty z racjami najbliższych.
– Chciałabym, żeby ktoś mi powiedział, jaka jest prawda. Jak było w rzeczywistości! – ileż razy krzyczałam przez łzy w próżnię.
Ale do życia w zgodzie z sobą i harmonii w relacjach z innymi wcale nie trzeba dążyć do obiektywizmu. Należy zrozumieć swoją prawdę o świecie i sobie. Dotrzeć do przyczyn takiego, a nie innego interpretowania. Mieć świadomość zasad działania pryzmatu, który, w specyficzny dla każdego z nas sposób, zniekształca rzeczywistość.
A więc moja prawda. I twoja prawda. I nasza racja.

233 Total Views 1 Views Today

2 komentarzy “407 – terapia borderline: czyja racja?”

  1. Prince Of Pain napisał(a):

    Psychoterapia w pewnym sensie służy temu, aby wypowiedzieć własne zdanie…
    Sam niejednokrotnie miałem z tym problem, pamiętam kiedy nieraz i nie dwa odwracałem wzrok, a kiedy terapeutka naciskała jedynie cicho odpowiadałem, że nie chcę o tym mówić…
    Boję się wypowiadać własne myśli z uwagi na krytykę, storpedowanie ich, że nie mam racji…
    Ale wiem, że trzeba to robić. Ludzie, którzy się nie wentylują nawet z własnego punktu widzenia… Tacy ludzie bywają niekiedy nieprzewidywalni.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.