412 – terapia borderline: za dobrze to też źle

Odpowiedziałam terapeucie o premierze, recenzji, znaczku Bestseller po dniu od wydania „Autoterapii”.
– Gratuluję! Ale coś nie wygląda pani na zadowoloną.
– No właśnie… Powinnam się cieszyć.
– Ale nie potrafi pani?
– Wczoraj się cieszyłam. Dziś wstałam rano, żeby poudostępniać recenzję, zaktualizować stronę. Ale kiedy skończyłam, zrobiło mi się bardzo smutno.
– Tak, jakby znów niszczyła pani to, co dobre.
– Jest we mnie taki chaos!
– To chyba, jak zwykle, prawda?
– Tak, ale dziś jest to wyjątkowo dokuczliwe. Z jednej strony się cieszę, z drugiej smucę. Z jednej chce mi się coś robić, z drugiej tylko iść spać. Nadzieja – poczucie beznadziei. Chce mi się śmiać i płakać. A to wszystko doprawione dużą dawką złości.

Dlaczego nie potrafię zwracać uwagi na to, co dobre? Zamiast tego całe skupienie idzie w kierunku minusów. Doszukiwanie się, choćby na siłę. Tego, co jest źle. A jak w danej chwili nie jest? To zaraz może być, dlatego trzeba się gnębić na zapas.

Próbuję walczyć z tym schematem z całych sił. Na siłę (choć nie na pokaz) się uśmiechać. Choćby i tylko we wnętrzu. Tyle, że to okropnie wyczerpuje. Chwilami mam ochotę tym wszystkim pizdnąć!

178 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.