418 – goryczy smak

Budzę się rano. Słońce puka w zasłonięte okna. Trzeba wstać!
– To będzie wspaniały dzień! – witam go z uśmiechem na ustach.
Zaspana, trochę ziewająca. Ale z zapasem energii – choć jeszcze przed antydepresantem.
Pierwsze łyki kawy odmieniają świat – jego postrzeganie. Zupełnie, jakby jej gorycz przypominała o trudach i cierpieniu. O bezsilności i beznadziei. Godzinę po wspaniałej pobudce, chcę iść z powrotem spać. I zapomnieć, że świat istnieje.

177 Total Views 2 Views Today

2 komentarzy “418 – goryczy smak”

  1. Veronica napisał(a):

    Hmm… To moze nadeszla pora aby zaczac dzień od szklanki soku albo jogurtu z musli, lub ewentualnie kawy inki. Tak aby coś odmienić i nie kojarzyło się z tym co jest do tej pory i nastrajalo pozytywnie.
    Niech to będzie nawet i nowy przedmiot który postawisz w miejscu na ktore czesto zerkasz. Cokolwiek… Powiedz sobie, ze to jest cos dobrego co daje blask i ciepło. Wiem, że jesteś ateistka tak jak ja 🙂 ale jeśli sobie wmowimy i uwierzymy ze przedmiot pomaga nam to i nawet można się „modlic” do szczotki od kibla. Byle tylko bysmy mogli skupić na niej uwagę i przywołać pozytywne myśli 🙂

    • Anka Mrówczyńska napisał(a):

      Ja mam taki swój talizman – czerwony zeszyt A4 w kratkę i wydruki aktualnie pisanej książki/książek. Leżą zawsze na oparciu kanapy. Tak, że w każdej chwili mogę po nie sięgnąć, żeby zapisać jakiś pomysł, coś dopisać lub napisać cały rozdział. Albo po prostu spojrzeć na to i przypomnieć sobie, że mam cel w życiu. Że mam marzenia i je spełniam. Że robię to, co kocham. Ale wystarczy chwila zwiątpienia, by to, co dobre, obrócić w proch. By to, co dobre skierować przeciw sobie. Smutne to.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.