427 – wieści z bałaganu kartek

    O ósmej obudził mnie silny ból głowy. Pojawiły się myśli rezygnacyjne. Mimo wszystko nie dałam się. Jestem zbyt zmotywowana. Za bardzo mi zależy, żeby sobie odpuścić choćby jeden dzień.
    Kawa – jedna, druga, trzecia. Łeb pęka, ale to mnie nie powstrzyma. Tym sposobem znalazłam się dziś na półmetku.
    W południe wydrukowałam pierwszą przeredagowaną połowę książki i padłam.
    Nie mam już siły. Łeb boli coraz bardziej. Muszę się położyć.
    Ale dzisiejszy dzień uznaję za wygraną bitwę.

    209 Total Views 1 Views Today

2 komentarzy “427 – wieści z bałaganu kartek”

  1. M napisał(a):

    Kciuki trzymam i czekam.
    Czytając „Borderline”, a potem „młody Bóg z pętlą” – też kawa się lała, bo nie szło się oderwać.
    Bardzo sobie cenię Twoją autentyczność i kibicuję niezmiennie – w terapii i pisaniu.
    M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.