428 – terapia borderline: progres?

Na terapii lepiej.
Mam wrażenie, że jestem bardziej spontaniczna. Przez dotychczasową obronną pustkę w głowie, zaczynają przebijać się obrazy, majaki myśli.
– Dążymy do takiego stanu, w którym będzie pani myślała na głos – powiedział kiedyś terapeuta – ku mojemu zdziwieniu.
Ja? Ja miałabym myśleć na głos? Toż to jakiś żart! A chwilę później załamanie i utrata poczucia sensu terapii. Założenie z góry, że się nie da.
A teraz?
Zaczęłam rozmawiać. Nie wygłaszać komunikaty i próbować odpowiadać na pytania. Zaczęłam podejmować próby spontanicznej rozmowy. Staram się, by skojarzenia pojawiające się w trakcie sesji były komunikowane. Pozwalam sobie na to, by migawki myśli były wyłapywane przez świadomość i wypowiadane, choćby wydawały się nijak nie pasować do danej sytuacji.
Uwierzyłam, że NAPRAWDĘ można się zmienić i że REALNIE ma się wpływ na swoje życie.
Już nie tylko wierzę, ale i wiem, że się wyleczę. Że obecne słabości mogą stać się przyszłymi mocnymi stronami.

Chyba powinnam zapytać terapeutę, czy też widzi tę zmianę. Bo może znów mi się coś tylko wydaje. Może powinnam. Ale jakoś nie potrafię.

178 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.