429 – równowaga musi być

Już nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze mi się pisało. Przeredagowuję na papierze osiemnasty rozdział. Piszę, jak szalona.
A mimo to, chyba dla równowagi, ten przeklęty smutek. Wkradające się tylnymi drzwiami zwiatpienie i bezsens. Każda minuta to praca nad odporem tych myśli. W ferworze tworzenia łatwiej jest je uciszyć. I wierzyć w lepsze jutro.

184 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.