436 – terapia borderline: aktywność

Terapeuta wielokrotnie powtarzał mi, jak ważna jest aktywność w profilaktyce stanów depresyjnych. Zgadzałam się z nim, ale nic z tego nie wynikało. Nie miałam siły na nic.
– Ten arypiprazol aktywizuje. Wstaję skoro świt, cały czas coś robię. Dużo piszę. Kuchnia nigdy nie była tak czysta! Ale żeby nie było tak kolorowo, wciąż ten pieprzony smutek. Mam ochotę płakać, ale nie umiem. I to poczucie rozżalenia nie wiadomo czym.
– Myślę, że te emocje związane są z przeszłością. A to, że jest pani aktywna sprawia, że stan depresyjny się nie pogłębia.

Niby tak. Choć z drugiej strony te emocje są coraz silniejsze. Może to przez trzecią część Młodego boga? Napiszę pół strony i chcę tylko iść spać. Albo leżeć, słuchać smutnej muzyki i płakać. I ciąć, nade wszystko ciąć!
– A kiedy się pani ostatni raz pocięła?
– Bo ja wiem… W styczniu?
I nie chce tego robić. Nie chcę. Mam już wystarczająco oszpecone ciało…

967 Total Views 2 Views Today

10 komentarzy “436 – terapia borderline: aktywność”

  1. woodkid pisze:

    w końcu udało mi się przeczytać Twoją „Borderline: Autoterapia, czyli…”.
    dziękuję Ci 🙂

  2. woodkid pisze:

    nie ma za co 😉 nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci weny i cierpliwie czekac na kolejne fragmenty Twojej twórczości

  3. Na fanpage’u FB Młodego boga dziś wrzuciłam fragment z „Samobójstwa na raty.”

  4. woodkid pisze:

    przeczytałam, również te, które wrzuciłas dzisiaj.
    czekam Mrówka, czekam 😉
    hoho oczywiscie kilka fragmentów o miłosci rozpętało kolejną burze emocjonalną, widzę, że będzie ciekawie..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
19 + 15 =