444 – terapia borderline: olśnienie!

Opowiedziałam terapeucie o fragmencie „Autoterapii”, w którym stwierdzam, że lepiej cały czas być w złym stanie. Wahania dobrze-źle tylko pogarszają samopoczucie.
– Ale skąd wtedy brać siły do życia?
Rzucił pytanie retoryczne, które mnie rozwaliło. Miał rację. Miał, kurwa, rację! Dobry nastrój jest po to, by czerpać z niego siłę do przetrwania gorszych okresów. Gdy jest źle, trzeba do czegoś dążyć, na coś czekać.
To pytanie spadło na mnie, jak jabłko na głowę Newtona. Nagłe olśnienie.

To była wyjątkowo udana sesja. Pozwoliłam sobie na swobodną i spontaniczną rozmowę. Tonem i sposobem mówienia wyrażałam złość podczas opowieści. Miałam skojarzenia, które komunikowałam.
– Jest pani w bardzo dobrym kontakcie dzisiaj.
Byłam! I jestem z siebie dumna.

206 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.