452 – wieści z frontu

Do redakcji zostało mi 55 stron A4 „Samobójstwa na raty”. Pół miliona znaków za mną. Nie wiem, co robić, bo wychodzi na to, że książka będzie miała ponad 800 stron. Jak wydać taką cegłę? Co robić, co robić…

Nadal budzę się o szóstej i od razu siadam do pracy. Pisanie sprawa, że chce mi się żyć. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Całe siły zaangażowałam w pisanie. Mam nadzieję, że się na tym nie przejdę. Ale ja muszę, muszę to robić. Inaczej życie nie ma sensu.

Arypiprazol mnie ustabilizował. Czasem szarpią mną nerwy lub chce mi się płakać, ale nie jest to patologiczne. Nastrój dalej w dolnych rejonach normy lub wręcz na granicy. Ale jest bezpiecznie.

4 thoughts on “452 – wieści z frontu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.