463 – kłótnia

Kłótnia. Krótka, acz intensywna. Nie pamiętam, kiedy była ostatnia. Trzeba było więc nadrobić, nie?
Wieczorny sen, żeby przespać myśli samobójcze. Żeby zapomnieć, że się żyje.
Pobudka przed trzecią rano. Więc i kolacja, i fajka. I Lorafen krąży we krwi – pacyfikacja cholernych przymusów.
Kłótnia, o co? Nie pamiętam. Zbyt wiele emocji, by pamięć nie zawiodła. Spokój. Choć rezygnacja bardziej.

275 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.