465 – terapia borderline: oczyszczenie

To była trudna sesja. Nie ze względu informacje, którymi się dzieliłam. A przez emocje, które temu towarzyszyły. Mówiłam całe 45 minut, bez wycofywania się, spontanicznie. Opowiadałam o dzieciństwie, wchodzeniu w rolę niewolnika, od którego nic nie zależy i w konsekwencji pojawiającymi się poczuciu niesprawiedliwości i ucieczce. Mówiłam o myślach samobójczych i silnym przymusie cięcia.
– W pani relacjach z rodzicami, były elementy sadyzmu. I teraz pani ten schemat próbuje przenieść na swoje dorosłe życie. Tym cięciem chce pani powrócić do sadyzmu wobec siebie.
Mówiłam ze łzami w oczach i łamiącym się głosem. Czułam, że wypowiadanie kolejnych słów skończy się płaczem. Jednak ciągnęłam swą opowieść dalej.
Po wyjściu z gabinetu poczułam ogromną ulgę. I nawet przymus autoagresywny osłabł.
Jestem z siebie dumna.

195 Total Views 4 Views Today

2 komentarzy “465 – terapia borderline: oczyszczenie”

  1. woodkid napisał(a):

    brawo
    trzymaj się 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.