489 – bez benzo ani rusz

W kilku ostatnich dniach bez Lorafenu ani rusz. Nie potrafię sobie poradzić z przytłaczającym smutkiem, rezygnacją i poczuciem bezsensu.
Udało mi się wczoraj napisać trochę „Majki”. Przez chwilę byłam z siebie nawet zadowolona.
Usłyszałam od terapeuty kilka gorzkich słów. Słów prawdy, oczywiście. Siedziałam w tym gabinecie i chciało mi się nad sobą płakać.
Dziś jest kolejny dzień. Kolejne zmagania się z sobą. Z życiem. Z rezygnacją i suchym płaczem. I powtarzam sobie, jak mantrę:
– Pisz, pisz. Wiesz, że ci to pomoże.
Ale długopis zastygł nad pustą kartką.

Podziel się!

487 – super moce

Kiedyś nie chciałam myśleć racjonalnie. Wydawało mi się, że jest to zbyt przyziemne. Że dzięki tym wszystkim lękom, nieracjonalnym zachowaniom, działaniem pod wpływem impulsu i emocji jestem wyjątkowa. Podsycałam dysocjacje. Depersonalizacja, derealizacja, wrażenie, jakbym właśnie poznawała tajemnicę Bytu, Istnienia, Sensu, Prawdy. Tę Prawdę przez wielkie „P” miałam znać tylko ja. I za nic nie chciałam tego oddać.
Teraz wiem, że z tym jest, jak z super mocami. Trzeba umieć je kontrolować. Spodobało mi się podejmowanie decyzji pod wpływem logiki, a nie emocji. Emocje przelewam na papier i, rzecz jasna, pozwalam sobie na ich odczuwanie. Tęsknię tylko czasem za depersonalkami. Kiedy czułam się tym, czym zawsze chciałam być – siłą pozbawioną ciała. Odkrywającą największe i najwspanialsze tajemnice wszechświata.

Podziel się!

486 – terapia borderline: zmiana

Rozmawialiśmy o wolontariacie.
– I co stoi na przeszkodzie, żeby się go podjąć?
– Niby nic. Tylko… jakoś sobie tego nie wyobrażam.
– Czego sobie pani nie wyobraża?
– Tego wychodzenia z domu, chodzenia tam…
– Unika pani ludzi, boi się ich.
– Nie o to chodzi. Po prostu… Ja chyba nie chcę.
– To naturalne, że przy próbie zmiany pojawia się lęk, opór. Przełamanie go jest trudne. Ale gdyby było proste, wystarczyłoby nam kilka spotkań.
Miał rację. Wiem, że miał. Ale poczułam się postawiona pod ścianą. Nie potrafiłam podać żadnego racjonalnego powodu, dla którego miałabym nie podjąć tego wolontariatu.
Opowiadałam o nim dalej.
– Jak tak pani słucham, to nie ma pani żadnych wątpliwości – znów wybijał mi mój „nieargument” z ręki.

Zmiana jest trudna. Wiem. I wiem że jest możliwa. Ale…

Podziel się!

485 – ze śmiercią Ci nie do twarzy

Zamiast żyć, drażniła się ze śmiercią. Patrząc w lustro, nie poznawała siebie. Cóż to za dziwna istota? Czy to ciało można w ogóle nazwać człowiekiem?
– Śmierci! Podaj mi swą dłoń! – krzyczała nienawidzac życia aż pewnego dnia zrozumiała. Zeskrobała zaschnięte łzy. Odkleiła sztuczny uśmiech i założyła szczery. Pojęła, że ze śmiercią było jej nie do twarzy.

Podziel się!