493 – gdy jest źle

Czasem jest źle, tak bardzo źle, że stoję nad przepaścią i wszystko krzyczy:
– Skacz!
I wydaje się, że znikąd nie nadejdzie ratunek. Że to koniec. Tylko wyjście ostateczne jest rozwiązaniem. Ach, jak częste bywają te stany!
Nauczyłam się jednak sobie z nimi radzić. Uczę się nadal.
Skupiam się na życiu. I jak mantrę powtarzam:
– Wytrzymaj. Zaczekaj. Zobaczysz, będziesz się jeszcze z tego śmiać!
Te wyobrażone lub nawet autentyczne problemy zdają się nie do rozwiązania. A tydzień później można sobie powiedzieć:
– Aleś była głupia, że chciałaś umierać. Problemu już nie ma. A mogło nie być życia.

297 Total Views 2 Views Today

6 komentarzy “493 – gdy jest źle”

  1. brz_a_sk napisał(a):

    myślałaś kiedyś o tym, by rysować swój ‚nastrój’? wykres dnia – amplitudę i częstotliwość, nagłość zmian, skoki, szarpnięcia, napięcia; różną kreską, kolorami, intensywnością …
    tak sobie myślę, że to pozwala na widzenie siebie, na zaopiekowanie się sobą i na dystans, bo to mija – czasem odpuszcza w oka mgnieniu …
    czasem spokojne spojrzenie, na to co się przydarzało i co mija, pozwala spojrzeć, wiele daje, gdyby irytowało – nie ma sensu oczywiście;
    samo skupienie się, jak narysować coś za silnego, nagłego miewa sens
    nasmarowanie burzy i chaosu też ma sens
    niektórzy zauważają zwiastuny – to im daje poczucie wpływu …
    (nie namawiam, bo może tylko wkurzać)

    • Anka Mrówczyńska napisał(a):

      Służy mi do tego pisanie i obserwacja siebie. Rysować nie umiem i tylko napawa mnie to frustracją. Ale słowami też można malować 😉

      • brz_a_sk napisał(a):

        oczywiście, rozumiem Twoje pisanie; to niebywale znaczący element terapii;
        myślałam o rysowaniu bardzo schematycznym, Twoje kresko ludziki są genialne;
        ale ja nawet nie o ludzika myślałam, one mogłyby być tylko dodatkiem 🙂
        myślałam o wykresie – ale nie słupki tylko kreska różna, kolorowa, cienka gruba przerywana zygzakowata, rozmazana … wykres emocji;
        to MOŻE pomóc zobaczyć, że jest dużo chwil pozytywnych, ze pojawiają się nagle i przerywają katastrofy emocjonalne, to MOŻE dawać nadzieję; może! nie musi;
        potrzeba pozytywnych obrazów samej siebie, swojego życia jest bezcenna … nie chce zbyt wiele pisać, póki nie dopytasz uznaję to za zbędne i wiem, ze możesz to odbierać jako natarczywość;
        to Twoje święte miejsce i tylko Ty możesz zapraszać do rozmowy, czy pytać czy cokolwiek;

        prowadzisz swoją terapię niezwykle ciekawie – POWODZENIA

        • Anka Mrówczyńska napisał(a):

          To przestrzeń dla każdego, kto tu wejdzie. Stąd niemoderowane komentarze. Każdy może napisać, co czuje i myśli.
          Ale napisz coś więcej o tych wykresach, bo jestem ciekawa 🙂 myślałam, że chodzi Ci o rysunki.

          • brz_a_sk napisał(a):

            tak sobie myślę, że taki ‚obraz’ spontaniczny, schematyczny wiele by Ci mówił ; chyba warto, by czas grał tu pewną rolę, dlatego fajnie byłoby zaznaczać – byłam smutna od do, wściekła, byłam ziarenkiem pisaku … było mi dobrze, było mi okropnie …
            czasem nazwać trudno, czasem łatwiej namazać
            Pamiętam jak koleżanka mi uświadomiła, że ona jest generalnie wesoła i rzuca się z radością w chwile pogodne – kiedy o tym opowiadała sam się zdziwiła, że tak dużo jest dobrych chwil, że przychodzą nagle, bywają łagodne, ale i porywające – a wcześniej opowiadała o swoim świecie smutnym, trudnym 🙂 , kiedy się zastanowiła zobaczyła mnóstwo ciekawych rzeczy, sama sobie to opowiedziała jakby; wydaje mi się, ze przy Twoim zaburzeniu to ciekawe doświadczenie, pozwalające sobie uświadamiać jak to jest – ile jest dobrych chwil, ile przerw w tym dopadającym smutku, czasem dół trzyma kilka dni, ale raz są chwile kiedy odpuszcza, a czasem masakra … Bywa, że nie ma się poczucia tych chwil radosnych – takich jak czasem opisujesz, gdy jesteś u rodziców – tam dłużej dobre trzyma w objęciach, póki się nie zepspuje 🙁
            Wydaje mi sie, że taki kalendarzyk zapełniany czasem kolorami, plamami, zygzakami kreskami z zaznaczonym czasem, byłby rodzajem ‚ratunkowych żółtych kartek’ . Pewnie czujesz to, że jak jest źle, gorzej to masz wrażenie, ze to jest wieczność itd. często mówimy wtedy moje życie jest straszne; kiedy jest dobrze, nawet fantastycznie nie udaje się tego tak utrwalić – zycie jest cudne – choćby przez kilka godzin, czy dni; Taki obrazek, graficzna pamiątka byłaby dobrym pocieszaczem, przypominał by;
            Poza tym nie ma co ukrywać, że kiedy cos się rozpada myśl – o narysuję tam tę katastrofę pomaże na czarno, zrobię z 5 dziur długopisem … ma sens ; I gdybyś kiedyś do książki dołączyła jpd z takimi ciekawymi bazgrołami byłoby fajnie;
            Ciekawa jestem czy wyobraziłaś sobie, że przychodzi panika, złość a Ty łapiesz kartke i zaznaczasz dzień, godzinę i mażesz czerwony wściekle słupek, schodki, koło, grzyba atomowego 🙂 a potem wieczorem dopisujesz – minęło mi po godzinie; była ulga – np szmaragdowa 🙂
            Ciekawe jak wyglądają emocje Mrówka, jakie maja kolory, gdy z Tobą dzieje się coś niepokojącego, lub wesołego; Chyba czasem można się porozumiewać kolorami 🙂
            nie wiem czy udało mi się cokolwiek wytłumaczyć; wiem że przy BPD często cholernie trudno cokolwiek z siebie, na zewnątrz pokazać – nawet samej sobie, może kolor, kształt ma sens w komunikowaniu? pozdrawiam i tylko proponuje, dzielę się tym co mi przyszło kiedyś do głowy 🙂

            • Anka Mrówczyńska napisał(a):

              Tak, dobrze wyjaśniłaś 🙂
              Przyznam, że to może być ciekawe doświadczenie. Tylko musiałabym w kolorowe mazaki albo kredki zainwestować, bo mam same długopisy z czarnymi wkładami, hehe 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.