499 – blizny

W weekend byliśmy u rodziców. Czas niby spędzony miło – las, rower, poranna kawa na huśtawce. A jednak bardzo zmęczyły mnie te dwa dni.
Pierwszy raz nie miałam chustki na nadgarstku. Blizny przykrywał jedynie zegarek. Miałam wrażenie, że cały czas na nie patrzą. Czułam się naga. Sowicie ukarana za własną głupotę.
Lęki nie opuszczają mnie ani na chwilę. Ciągłe poczucie zagrożenia.
Znów kryzys.

341 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.