500 – maruderka

Wybaczcie, ale przyszłam tu po to,żeby się nad sobą trochę poużalać. Może to mi pomoże?
Mam pracę, jaką chciałam. Robię to, co umiem i to z domu. I co? Pracuję tydzień. Te dni były przyjemne. Cieszyłam się, że mam tę fuchę. Aż tu nagle przyszedł dzisiejszy poranek. Łzy w oczach, przeklinanie budzika.
Ale zasiadłam do komputera. No i zaczęły się schody.
A bo nie wiem, a bo nie umiem, a bo nie rozumiem. Spirala zaczęła się nakręcać aż zostawiłam wszystko i zaczęłam płakać. I już, że wszystko jest bez sensu. Że żyć mi się nie chce. Że mnie zwolnią. Że sama się zwolnię. Że wszystko znowu psuję.
Miałam zacząć pracę nad „Bohemą” – książką, którą zaczęłam jakiś czas temu i porzuciłam. Ale dziś to nie jest dobry dzień na wychodzenie z łóżka.

208 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.