Monthly Archives: Lipiec 2017

504 – nie poddam się!

Właściwie nie do końca wiem, dlaczego tu nic nie piszę. Może to przez pracę. A może przez chore schematy, które są ostatnio silne i każą mi niszczyć to, co dobre.
Wiem natomiast jedno. Leczenie jest dla mnie bardzo ważne. Pozwoliłam, żeby zaburzenia zabrały mi 30 lat życia. I powiem Wam jedno, nie oddam im ani dnia więcej!

502 – mazgaj

Co za z dupy dzień.
Wstałam do pracy o ósmej. Chwilę potem już siedziałam przy komputerze. I co? Przez dwie godziny nie zrobiłam nic. A nie, przepraszam – byłam bardzo zajęta. W końcu płacz, pieklenie się w myślach na los, żegnanie z pracą, pretensje do siebie, że nie umiem czegoś zrobić. A na końcu okazało się, że próbowałam robić nie to, co trzeba. A wtedy jeszcze więcej łez, rozżalenie, poczucie końca, utrata strzępków poczucia własnej wartości, pozbawienie życia sensu, myśli samobójcze i przymus autoagresywny. Lorafen nie pomógł.
Dlaczego każda moja praca musi się tak kończyć? I kończyć zanim na dobre zaczęła? Nie nadaję się do życia w tym kapitalistycznym świecie. Mam dość.
Chcę się schować w kołdrę i płakać. A potem rozpłynąć się, jak pod słońcem rosa.