Monthly Archives: Sierpień 2017

512 – wieczorową porą…

… gdy już nic nie muszę, odzywają się demony. Wołają, obiecując doskonałą zabawę. Jak za dawnych lat – autodestrukcyjnych. Oganiam się od nich, jak od natrętych much. Ale nic sobie z tego nie robią.
Ale wiem, że znów nadejdzie świt. Umownie przyjęty porządek znów zacznie obowiązywać. Wtedy autodestrukcja pasuje tu, jak pięść do nosa. Pozostawiając niesmak i poczucie porażki.
Trzymaj się, Mrówczyńska. Kolejny wieczór, z tysiąca takich. Nie daj się zbyć. Nie daj omamić. A jutro znów uśmiechniesz się do słońca…

511 – kryzys zażegnany

Tak się przynajmniej wydaje. 0,5mg flupentyksolu na noc i 100mg sertraliny rano – ten koktajl postawił mnie na nogi. Nastrój się wyrównał, destrukcyjne myśli zelżały.
Przez ostatnie kilka dni moje oczy cieszył widok listy TOP 100 Empiku kategorii Psychologia. Oto dlaczego:

Top100 Empik

Dnie wypełnia mi praca zawodowa, której ostatnio jest sporo. Przynajmniej mam zajęcie.
Za tydzień wraca terapeuta. Boję się tego powrotu. Znów zamknęłam się w sobie.
Brakuje mi pisania. Choćby tu, na blogu. Rozważam powrót do pracy nad trzecią częścią Młodego boga – „Samobójstwo na raty”. Skoro na razie nie mogę się zabrać za beletrystykę („Uśpiona” czeka na poprawki, a „Bohema” na dalszy ciąg pisania), może jakoś pójdzie z autobiograficzną?
Chcę, marzę, by wszystko wróciło do normy. Chcę znów poczuć długopis w palcach i kartkę pod dłonią. Stawiać kolejne litery, zapełniając biel, czarnymi znakami.

508 – psychiatra

Byłam wczoraj u psychiatry. Już dawno tak wiele nie milczałam.
Wzrok wbity w jeden punkt i cisnące się do oczu łzy.
Powiedziałam o tych wszystkich myślach i impulsach, które z coraz większą siłą bombardują mi głowę.
– A ten przymus cięcia to żeby się pociąć czy zabić?
– Pociąć.
– A jak się będziemy zabijać?
– Tradycyjnie… – przyznałam, mając na myśli pętlę na szyi.
– To może szpital?
Nie. Nie chcę do zamknięcia. Nie chcę po raz trzeci kiblować za kratami. Jestem silniejsza niż kilka lat temu. Dam radę. Na pewno dam. Muszę…
Stanęło na zwiększeniu sertraliny do 200mg i Lorafenie 2,5 mg. Gdyby to nie pomogło, nowy neuroleptyk – Fluanxol. A gdyby i to nie dało rady – kraty.

507 – „Terapia u Doktorka”

Jak wspominałam, tydzień temu była premierą „Terapii u Doktorka”. Dziś e-booka można kupić również w Empiku.

Serdecznie zapraszam!

Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u Doktorka – KUP TERAZ w Empiku

„Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u doktorka” Anki Mrówczyńskiej to wspomnienia z pierwszej psychoterapii indywidualnej. Książka zawiera zapis 27 spotkań z terapeutą, które odbyły się na przestrzeni 10 miesięcy.

„Terapia u doktorka” jest znakomitym uzupełnieniem części pierwszej “Psychiatryk”, który polecany jest przez czołowe magazyny i portale psychiatryczne oraz psychologiczne nie tylko studentom studiów medycznych i psychologicznych, ale i wszystkim specjalistom zajmującym się szeroko pojętą ochroną zdrowia psychicznego. W “Terapii u doktorka” znajdziemy pogłębioną wiedzę na temat życia Autorki, przyjrzymy się objawom zaburzeń oraz poznamy przyczyny, dla których Anka przerwała współpracę z terapeutą. Choć początkowo go idealizowała, pewne sytuacje sprawiły, że go zdewaluowała i definitywnie zerwała relację przez SMS.

Jak przebiega leczenie osoby z zaburzeniem osobowości z pogranicza? Na jakie problemy musi być przygotowany terapeuta podczas sesji? Czego może spodziewać się pacjent? Na te i inne pytania znajdziemy odpowiedź w najnowszej książce Anki Mrówczyńskiej.

506 – tak bywało

Wiem, że tak bywało. Pamiętam. Zdarzało się, że długo nie pisałam. Za każdym razem tak bardzo mi tego brakowało…
Może to znów kwestia rozpisania? Wyjścia z tej twórczej stagnacji. I nie mówię tu już nawet o pisaniu książki, którą porzuciłam po kilkunastu stronach. Ale choćby tu, na blogu.
Jak wiecie, pracuję zawodowo. Kilka godzin dziennie, z domu. Cała kreatywność i twórcza płodność poszły się jeb… Ale nic to. Pamiętam przecież, że tak bywało.
Kilka dni temu była premiera „Terapii u Doktorka”. „Autoterapia” jest na pierwszym miejscu w TOP 100 e-booków psychologicznych w Empiku. A mimo to nic nie cieszy. Patrzę z obojętnością na ten ranking i jest mi przykro – znów wrażenie, że już nigdy, przenigdy nie będę w stanie nic nowego napisać.
Terapeuta wyjechał na urlop. Wróci na koniec sierpnia. To będzie trudny czas. Bez kogoś, do kogo przyjście tak wiele mi daje, trzyma w ryzach.
Trwam w jakimś letargu. Działam automatycznie. Czuję się kompletnie pusta – bez myśli i emocji. Oprócz tego niewyobrażalnego smutku i bólu istnienia, który zjawia się znienacka i równie niespodziewanie odchodzi, pozostawiając jeszcze większą pustkę i brak sensu.
Ale to minie. Na pewno minie. Wierzę w to. Chcę wierzyć.
Trzymajcie się i nie dajcie się. W człowieku drzemie ogromna siła, o której tak często się zapomina.