508 – psychiatra

Byłam wczoraj u psychiatry. Już dawno tak wiele nie milczałam.
Wzrok wbity w jeden punkt i cisnące się do oczu łzy.
Powiedziałam o tych wszystkich myślach i impulsach, które z coraz większą siłą bombardują mi głowę.
– A ten przymus cięcia to żeby się pociąć czy zabić?
– Pociąć.
– A jak się będziemy zabijać?
– Tradycyjnie… – przyznałam, mając na myśli pętlę na szyi.
– To może szpital?
Nie. Nie chcę do zamknięcia. Nie chcę po raz trzeci kiblować za kratami. Jestem silniejsza niż kilka lat temu. Dam radę. Na pewno dam. Muszę…
Stanęło na zwiększeniu sertraliny do 200mg i Lorafenie 2,5 mg. Gdyby to nie pomogło, nowy neuroleptyk – Fluanxol. A gdyby i to nie dało rady – kraty.

215 Total Views 8 Views Today

3 komentarzy “508 – psychiatra”

  1. jakaś M. napisał(a):

    Trzymaj się, Mrówko! Oby pomogło i obyło się bez szpitala.

  2. Heleni napisał(a):

    Trzymaj sie Mrówko

  3. Anka Mrówczyńska napisał(a):

    Próbuję się zebrać do kupy. Mam nadzieję, że niedługo do Was wrócę silniejsza.
    Trzymajcie się i nie dajcie się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.