522 – terapia borderline: nie ma mnie

To była jedna z dziwniejszych i najbardziej milczących sesji podczas mojego leczenia. Szłam tam z nastawieniem, że znów będę dużo mówić. A tu… Guzik z pętelką. Bąknęłam coś na początku, a potem cisza. I nie ma mnie. Zapadam się w sobie. – O czym pani myśli? – wyrywa mnie z nicości głos terapeuty. – Właśnie o niczym… – Tak, jakby pani nagle stawała się obojętna na kontakt z drugim człowiekiem. To pytanie pozostało bez odpowiedzi. – To wygląda tak, jakby traciła pani zainteresowanie rzeczywistością – po jakimś czasie znów przerwał milczenie. Z dużym opóźnieniem odpowiedziałam, że czasami. – A teraz? … Czytaj dalej

Podziel się!

521 – i po wolnym

Tygodniowy urlop dobiega końca. Jutro do pracy. Zdążyłam w tym czasie przeczytać pół „Uśpionej” i straciłam werwę. Nieliczne promienie słońca wpadają przez okno. Rozświetlają pokój, tworząc taneczne widowisko światła z cieniem. Łysiejące drzewa bujają się w rytm wiatru. Nieuchronnie nadchodzi jesień. Smutek we mnie i umieranie dookoła mnie. Nie nastraja to zbyt optymistycznie. Zawinąć się w koc. Schować przed światem. I zapomnieć, że się żyje…

Podziel się!

520 – weno wróć!

Od czwartku mam wolne. Zdążyłam w tym czasie przeczytać „Anioły jedzą trzy razy dziennie” Grażyny Jagielskiej i zamówić kolejne dwie książki, które najprawdopodobniej też połknę na raz. Jestem głodna czytania. Zaniedbałam tę dziedzinę życia. Czas to nadrobić. A teraz? Siedzę z parującą czarną kawą i wydrukiem „Uśpionej” przed sobą. Zaczęłam czytać. Plan jest taki, by zamiast dwóch części po 150 stron wydanej książki, dopisać po prostu część dalszą i nie pozostawiać czytelnika z ogromnym niedosytem, co usłyszałam od moich prerecenzentów. Tak bardzo brakuje mi pisania! Weno, wróć łaskawie pod mój dach.

Podziel się!

519 – koszmary

Są takie sny, które rozwalają na cały dzień. A czasem i tydzień. Ta noc obfitowała w nie. Obudziłam się roztrzęsiona i zlana potem. Trudność sprawiało trafienie fajką do ust. Podwoiłam dawkę antydepresanta. Mamy z psychiatrą umowę, że zaleca mi widełki dawek, pomiędzy którymi mogę się poruszać wedle potrzeby. Dziś właśnie nastał ten dzień. Myśl o jutrze wywołuje mdłości. Praca. Wiem, siedzę w domu, przed własnym komputerem. Co może być nie tak? Hmm… Oprócz tego, że wszystko? Nie chodzi o ludzi, są w porządku. Nie chodzi o obowiązki służbowe, te znam od jakichś 7 lat i dobrze się w nich czuję. … Czytaj dalej

Podziel się!

517 – coś dobrego

Terapeuta często pyta, czy robię dla siebie coś dobrego. Ostatnio był z tym duży problem. Cały czas wypełniała mi praca zawodowa. Od dawna nie piszę. Może po prostu potrzebuję przerwy? Dziś jednak postanowiłam zrobić dla siebie coś naprawdę dobrego. Rosnąca sprzedaż, dobre recenzje i mnóstwo pytań od Was o wersję papierowe moich książek dały mi motywację i kopa. Dziś w końcu usiadłam i wysłałam e-maile do trzech wydawnictw specjalizujących się w literaturze psychologicznej. I czekamy… Autorskich praw majątkowych dalej nie chcę oddawać, co stanowi duży problem. Gdyby nie to, już dawno te trzy tytuły stałyby na półkach księgarń. No cóż. … Czytaj dalej

Podziel się!