525 – terapia borderline: niemoc

To była kolejna z milczących sesji, podczas których z bezsilności i poczucia beznadziei stawały mi łzy w oczach.
– Nic dziwnego, że się pani źle czuje – powiedział w końcu terapeuta.
Po chwili wahania, zapytałam dlaczego.
– Bo odcina się pani od świata.
Ma rację. Wiem. Ale nie jestem w stanie powrócić do rzeczywistości. To zbyt boli.
Nie mam siły żyć. Nie mam siły pisać ani czytać. Cały czas wypełnia mi praca zawodowa, która też jest ucieczką. Ja, komputer i wirtualni ludzie na służbowym czacie. Tylko pieniądze realne.
Przez 45 minut powiedziałam w sumie może ze trzy zdania. Miałam ochotę wstać i powiedzieć:
– Kończmy na dziś. To i tak nie ma sensu.
Ale siedziałam tam nieruchomo. Wpatrzona w plamę mikroświata. Obraz rozmyty całkowicie. Uniemożliwiający identyfikację dłoni na tle czarnych spodni.
Nie czuję, że żyję. Nie ma mnie.

131 Total Views 2 Views Today

6 komentarzy “525 – terapia borderline: niemoc”

  1. brz_a_sk napisał(a):

    spróbuj porozmawiać/poklikać z terapeutą na czacie/ przez czat ???

    • Anka Mrówczyńska napisał(a):

      Podejrzewam, że się nie zgodzi – nawet na SMS odpisywał zawsze „Porozmawiajmy o tym na sesji”. Nie chcę o to pytać, z lęku przed brakiem zgody, co oznaczałoby dla mnie opuszczenie.

      • brz_a_sk napisał(a):

        rozumiem;
        a może spróbuj przychodzić na sesję z kartką/notatką, kładź ją przed sobą i może przeczytasz to, może samo przywiązanie myśli do tego co na kartce, czy do tego, że chcesz przeczytać coś zmieni, nie wiem czy ułatwi, czy utrudni;

        ostatnio znalazłam taki wykład http://www.youtube.com/watch?v=GlvsYebSu9Q i sobie o nim gadamy z dużym uznaniem, trochę więcej człowiek rozumie, kroczek dalej; kroczek bliżej do siebie i do innych chyba;
        każdy znajduje swoją drogę i to trzyma na powierzchni, przerwy w tym odnajdywaniu są złe, bolą 🙁
        czasem gdy oderwiemy się, coś nas wyrwie od siebie, czerpiemy zapał z sukcesu innych – bycie opiekunem, sygnał, że na coś wpływamy daje kilka lepszych oddechów; żeby była jasność to jest czasem podlanie kwiatka własnego, a nie od razu odbudowanie domu sąsiadom 🙂
        czasem brak nam siły na zmyślanie naszego bycia i tu się zaczyna dla niektórych dziura, osobność od wszystkiego, włącznie z sobą samym;

        może z tych kilku myśli cokolwiek sobie przytulisz 🙂 chyba warto próbować – dlatego napisałam, do tej pory nie udało mi się tu być przydatną 🙂 nie trafiłam w Twoje potrzeby, wiem jak to trudne;

        • D napisał(a):

          Brz_a_sk, znam ten wykład:) Też mi się spodobał.

        • Anka Mrówczyńska napisał(a):

          wiesz, to, że akurat mi nie przypadają do gustu te wskazówki nie oznacza, że nie przydają się innym! Więc nie przestawaj ich pisać 🙂

          • brz_a_sk napisał(a):

            o dzięki za ten wpis
            wiem teraz, że Cię to nie irytuje
            a to jest Twoje miejsce i musi być dla Ciebie przyjazne
            trochę tak jak dom – a w domu nikt nie ma prawa nam mieszać;
            dziś czytałam dobry art. o depresji na Gazecie – wielu może otworzyć oczy, pomóc;
            Trzymaj się – czasem coś komuś pomaga po roku, nauczyłam się cierpliwości w tych sprawach, byle nie szkodzić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.