535 – listopad

Taki to ci listopad. Na zmianę skąpi i leje. Chmury zawieszone nisko. Jakby chciały zstąpić na ziemię.
Siedzę otulona ciepłym kocem i chłodnym smutkiem. Przede mną czarna kawa. Na kolanach wydruk „Samobójstwa na raty”. Wróciłam do korekty. Choć na siłę.
Za godzinę sesja. A w głowie pustka. Nie wiem, o czym mówić. Nie wiem, kim jestem. Nie wiem.
Obcość siebie.
Łzy utknęły gdzieś głęboko. Wypłakać ich nie sposób.
Byle do wiosny…

137 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.