537 – terapia borderline: oni się znają!

Dziś miałam sesję w środku nocy, bo o 9:15 to ja się przewracam na drugi bok i śpię dalej.
Co ciekawe, byłam dziś bardziej aktywna niż zwykle. Terapeuta też to zauważył.
– Jest pani bardziej w kontakcie niż zazwyczaj. Wczesna godzina pani służy.
– Niee – pokręciłam głową. – Jak wrócę do domu, idę spać – i już nie mogłam się doczekać otulenia kołdrą.
Opowiadałam coś o „Samobójstwie na raty”.
– A dlaczego zrezygnowała pani z poprzedniej terapii? – zagaił.
Zaczęłam mu opowiadać o tym, co mi przeszkadzało w tamtym terapeucie. Nie omieszkałam pożalić się też na jego wykluczenie mnie z sesji, gdy się potnę.
– Płaciła pani za te opuszczone spotkania?
– Nie.
I tak od słowa do słowa. Nagle okazało się, że mój terapeuta zna Doktorka!
– To nie jest zły terapeuta. Znam złych, ale on się do nich nie zalicza – powiedział z przekonaniem.
– Nie mówię, że był zły. Po prostu… Nie przypasował mi.

72 Total Views 3 Views Today

2 komentarzy “537 – terapia borderline: oni się znają!”

  1. BorderlineMary napisał(a):

    Ojejku! Ja bym się czuła strasznie w tej sytuacji, gdy on powiedział, że go zna. Od razu czułabym się winna, spaliłabym buraka i nie wiem czy przyszłabym na kolejne spotkanie.
    Miałam podobną sytuację z moją panią psychiatrą. Pytała się mnie dlaczego zrezygnowałam z leczenia u tamtego doktora to jej powiedziałam. Zapytała o nazwisko. Też od słowa do słowa okazało się, że zna jakiegoś doktora psychiatrę o tym nazwisku, ale to raczej nie on – i na szczęście zmieniła temat! Gdyby drążyła to byśmy się chyba pożegnały, byłoby mi za bardzo wstyd. Pomimo tego, że mówiłam o subiektywnych odczucia wobec tego pana doktora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.