546 – codzienność

Śpieszę donieść, że napisałam trzy rozdziały Uśpionej. Nie ma nic wspanialszego niż sunący po kartce długopis. Kratki zeszytu wypełniają się powoli drobnym, jak mak pismem. Kocham ten stan!
W przerwach lektura mitologii słowiańskiej.
Jutro Sylwester. Ten rok minął niesamowicie szybko.
Oby kolejny był lepszy i równie twórczy!

169 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.