566 – leki

Wczoraj odstawiłam leki. Dobrze się po nich czułam i zdecydowanie mi pomagały. Ale był jeden szkopuł. Tyłam.
Kiedy zaczynałam się leczyć, ważyłam 45 kg. Teraz, po blisko czterech latach, ważę 82 kg. To jest nie do przyjęcia. Obecne leki sprawiały, że czułam wieczny głód. Nie „coś bym zjadła”, a wieczny, niepohamowany głód. Powiedziałam: dość.
Obawiam się zjazdu. Powrotu braku sił, nastroju depresyjnego, myśli rezygnacyjnych, przymusu autoagresji, który odczuwam już teraz.
Ale nie poddam się. Chyba…

45 Ogółem 1 Dziś

10 myśli w temacie “566 – leki

  1. jednak bez poważnej debaty na ten temat i planu nie akceptuję tego;
    bo:
    bo albo 5 minut temu świat się walił i bez lekarza masakra, albo teraz boska moc i co tam wszytsko sam opanuję bo chcę; odstawiam leki i hurrra ;
    coś tu źle się dzieje – oby nie początek manii;
    na pewno nie logika tu zadziałała; może być i zdewaluowany dr bo się pyta trudno? nie przypuszczam, by moje UWAGA coś dało – no ale uczciwość kazał mi napisać;
    kosmiczna decyzja i groźna; zrozumiały problem z waga, zupełnie nieodpowiedzialny pomysł na odstawienie leków;
    nie truje tu na co dzień ale ten wpis jest alarmujący dla mnie 🙁
    pozdrawiam i mam nadzieję, że schudniemy obie sensownie 🙂

    • Rozumiem Twoje „ale”. Jednak nie odstawiam leków zupełnie. Postanowiłam wrócić do fluoksetyny.
      Poza tym… psychiatra ostatnio chciał, żebym „przewietrzyła neurony” i trochę pożyła bez leków. Tylko wtedy ja nie chciałam.
      Póki co, jest dobrze.

  2. Mrówko, ja przytyłam prawie 15 kg po olanzapinie. Ale ona naprawdę dobrze na mnie działa i nie wiem co robić… w spodnie to chyba ciążowe się tylko wejdę za niedługo!

    • Ja, póki nie roztyłam sie aż tak bardzo, też przymykałam oko na wagę. Wolałam się dobrze czuć niż być chuda. No ale teraz, przy wzroście 161cm mam otyłość i muszę zadbać też o zdrowie fizyczne.

  3. Zdziwił mnie taki przyrost wagi. Ja przyjmuję lit, sertalinę, mitrazapinę, lamotryginę i olanzapinę (uff…), waga się co prawda nie zmieniła, ale nie mogę schudnąć. No cóż, coś za coś…. Łączę się zatem w bólu spowodowanym wysoką wagą 🙂

    Śledzę bloga od dawna, lubię tu zaglądać. Przeczytałam też wszystkie książki za które dziękuję, choć zmagam się z innym zaburzeniem. Dobrze się stało, że je napisałaś, są naprawdę pomocne: że nie tylko ja tak mam. Czekam na nowe pozycje. Tak trzymaj!

    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.