Monthly Archives: Marzec 2018

575 – terapia borderline

U obecnego terapeuty jestem od prawie trzech lat. W tym czasie było dużo wzlotów i upadków. Było ogromne zaangażowanie i obojętność. Potoki słów i nieprzerwane milczenie. Były problemy i ich rozwiązania.
A teraz?
Teraz znów mam opory przed sesją. Dziś zastanawiałam się czy iść na nią, czy nie. Chciałam sobie zrobić wagary. Nie z powodu poczucia bezsensu terapii, nie z lęku przed powiedzeniem czegoś.
Dziś, po raz kolejny, miałam totalną pustkę w głowie. Zupełnie nie wiedziałam, o czym mam mówić. Tak jest od jakiegoś czasu.
Mimo to, poszłam. Nie mówiłam zbyt wiele, ale odzywałam się, rozmawiałam.
I po sesji jestem zadowolona, że nie poszłam na łatwiznę. Że podjęłam ten trud i wypełniłam swój obowiązek. Nałożony przecież przez samą siebie.

574 – anhedonia

Dziś na sesji znów poruszyłam temat anhedonii.
– Dostałam podwyżkę, była dziś premiera „Samobójstwa na raty” a ja nie potrafię się z tego cieszyć. Doszukuję się problemów.
– Czyli żyje pani w ciągłym oczekiwaniu na coś złego.
Tak, dokładnie. Przed odstawieniem arypiprazolu ta anhedonia zniknęła. Ulotniła się gdzieś. A teraz znów wróciła.
Jestem na siebie zła, że odstawiłam wtedy ten lek. Moze teraz potrafiłabym się cieszyć?

A propos. Dziś była premiera trzeciej części „Młodego boga z pętlą na szyi”! Poniżej znajduje się link do księgarni.
W kolejnych dniach sukcesywnie e-book będzie się pojawiał w kolejnych księgarniach, w tym w Empiku.

Samobójstwo na raty – KUP TERAZ

573 – zmartwychwstanie

Jest lepiej. Nie powiem, że nie.
Dziś udało mi się napisać jedną trzecią rozdziału Bestsellera.
Kwietniowa premiera i niespodzianka, jaką dla Was szykuję dodają mi sił.
Nastrój wciąż wisielczy. Ale radość z pisania i wszystkiego, co z tym związane, każe wstawać rano i żyć na przekór sobie.
Wiem jedno. Pasja ratuje życie!

570 – „Bestseller”

Czy wspominałam już, że zaczęłam pisać nową książkę? O roboczym tytule „Bestseller”. To kolejny thriller psychologiczny. Pracuję właśnie nad drugim rozdziałem. Trup znów będzie się gęsto ścielił, jednak tym razem postaram się nie być aż tak brutalna, jak w przypadku Uśpionej.

Tak na marginesie, na fanpage’u Młodego boga znajdziecie konkurs, w którym można wygrać moje wszystkie e-booki, włącznie z Samobójstwem na raty, którego premiera przewidziana jest na początek maja. Zapraszam!

569 – dietetyk

Byłam dziś u dietetyka. Bałam się okropnie. Ale dałam radę. Nie musiałam się rozbierać do ważenia, uff. Nie widzieli moich blizn na całym ciele.
Dowiedziałam się, że z doświadczenia tego lekarza-dietetyka wynika iż 50% osób po psychotropach bardzo tyje. Druga połowa – nie. Niestety zaliczam się do tej pierwszej.
– Pani Aniu, pięć posiłków dziennie, żadnego nie omijać. Żeby chudnąć, trzeba jeść.
Jestem zadowolona. Dostałam przepisy i rozpiski.
Dziś na pożegnanie pizza. A od jutra ścisła dieta. Zaczynam ją z wagą 83,4 kg. Za miesiąc kontrola.

568 – przegrana

Leży przede mną 7,5mg arypiprazolu. Patrzę na to pół tabletki, jak na największe zło i jedyny ratunek.
Nie mogę, nie potrafię już żyć z tą pieprzoną anhedonią. Nie mam już siły tak bardzo nie mieć sił, jak teraz.
– Jest pani obojętne, czy pani żyje – podsumował wczoraj terapeuta.
Tak, jest mi obojętne. Choć pragnienie pisania jeszcze nie zniknęło, mam wrażenie, że zaraz to nastąpi. Pochłonie mnie absolutna nicość. Brak emocji. Brak sił witalnych. A na końcu brak motywacji, by to zmienić.
Nie mogę na to pozwolić. Nie mogę dać się pochłonąć tej czarnej dziurze.
Arypiprazol – wróg i ratunek.

567 – zjazd

Po kilkudniowej górce nastąpił zjazd.
Wysłałam dziś 23 e-maile z Uśpioną do różnych wydawnictw. Choć zrobiłam to bez przekonania. Przecież i tak nikt nie odpowie.
Nie potrafię myśleć optymistycznie. Ba! Nie potrafię nawet racjonalnie.
Przede mną czarna dziura. Pochłaniająca wszystko, co dobre. Wysysająca wszelkie siły. Wiedziałam, że tak będzie. Młody bóg wyciąga z szafy pętlę na szyję.