568 – przegrana

Leży przede mną 7,5mg arypiprazolu. Patrzę na to pół tabletki, jak na największe zło i jedyny ratunek.
Nie mogę, nie potrafię już żyć z tą pieprzoną anhedonią. Nie mam już siły tak bardzo nie mieć sił, jak teraz.
– Jest pani obojętne, czy pani żyje – podsumował wczoraj terapeuta.
Tak, jest mi obojętne. Choć pragnienie pisania jeszcze nie zniknęło, mam wrażenie, że zaraz to nastąpi. Pochłonie mnie absolutna nicość. Brak emocji. Brak sił witalnych. A na końcu brak motywacji, by to zmienić.
Nie mogę na to pozwolić. Nie mogę dać się pochłonąć tej czarnej dziurze.
Arypiprazol – wróg i ratunek.

386 Total Views 1 Views Today

6 komentarzy “568 – przegrana”

  1. Sareczka napisał(a):

    Cześć, rozumiem Cię, a Ty rozumiesz czemu nic więcej nie piszę.. siły…

  2. BorderlineMary napisał(a):

    Wiem, że to bardzo, bardzo trudne, ale spróbuj wyjsc na spacer, złapać słońca, uśmiechnąć się wbrew sobie do lustra albo do drugiej osoby. Możesz z tym walczyć, zawsze masz szansę! Dużo, dużo motywacji do życia Ci życzę!!!

  3. Ewa napisał(a):

    A ja niecierpliwie czekam na trzecią część „Młodego boga”! Twoje dwie książki pochłonęłam, każdą w jeden dzień… Ja też choruję, tyle że na CHAD, ale to co piszesz też jest mi bliskie. Również jestem w trakcie pisania książki autobiograficznej, tylko to mnie trzyma przy życiu. Motywujesz mnie, by mówić na głos jak wygląda leczenie i terapia w naszym pięknym kraju…

    • mrówka napisał(a):

      Jeśli wszystko dobrze pójdzie, premiera już w kwietniu!
      Pisz, to dobrze działa, a do tego można być z siebie dumnym, jak się wyda 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.