568 – przegrana

Leży przede mną 7,5mg arypiprazolu. Patrzę na to pół tabletki, jak na największe zło i jedyny ratunek.
Nie mogę, nie potrafię już żyć z tą pieprzoną anhedonią. Nie mam już siły tak bardzo nie mieć sił, jak teraz.
– Jest pani obojętne, czy pani żyje – podsumował wczoraj terapeuta.
Tak, jest mi obojętne. Choć pragnienie pisania jeszcze nie zniknęło, mam wrażenie, że zaraz to nastąpi. Pochłonie mnie absolutna nicość. Brak emocji. Brak sił witalnych. A na końcu brak motywacji, by to zmienić.
Nie mogę na to pozwolić. Nie mogę dać się pochłonąć tej czarnej dziurze.
Arypiprazol – wróg i ratunek.

549 Total Views 2 Views Today

6 komentarzy “568 – przegrana”

  1. Sareczka pisze:

    Cześć, rozumiem Cię, a Ty rozumiesz czemu nic więcej nie piszę.. siły…

  2. Wiem, że to bardzo, bardzo trudne, ale spróbuj wyjsc na spacer, złapać słońca, uśmiechnąć się wbrew sobie do lustra albo do drugiej osoby. Możesz z tym walczyć, zawsze masz szansę! Dużo, dużo motywacji do życia Ci życzę!!!

  3. Ewa pisze:

    A ja niecierpliwie czekam na trzecią część „Młodego boga”! Twoje dwie książki pochłonęłam, każdą w jeden dzień… Ja też choruję, tyle że na CHAD, ale to co piszesz też jest mi bliskie. Również jestem w trakcie pisania książki autobiograficznej, tylko to mnie trzyma przy życiu. Motywujesz mnie, by mówić na głos jak wygląda leczenie i terapia w naszym pięknym kraju…

    • mrówka pisze:

      Jeśli wszystko dobrze pójdzie, premiera już w kwietniu!
      Pisz, to dobrze działa, a do tego można być z siebie dumnym, jak się wyda 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
2 + 24 =