575 – terapia borderline

U obecnego terapeuty jestem od prawie trzech lat. W tym czasie było dużo wzlotów i upadków. Było ogromne zaangażowanie i obojętność. Potoki słów i nieprzerwane milczenie. Były problemy i ich rozwiązania.
A teraz?
Teraz znów mam opory przed sesją. Dziś zastanawiałam się czy iść na nią, czy nie. Chciałam sobie zrobić wagary. Nie z powodu poczucia bezsensu terapii, nie z lęku przed powiedzeniem czegoś.
Dziś, po raz kolejny, miałam totalną pustkę w głowie. Zupełnie nie wiedziałam, o czym mam mówić. Tak jest od jakiegoś czasu.
Mimo to, poszłam. Nie mówiłam zbyt wiele, ale odzywałam się, rozmawiałam.
I po sesji jestem zadowolona, że nie poszłam na łatwiznę. Że podjęłam ten trud i wypełniłam swój obowiązek. Nałożony przecież przez samą siebie.

231 Total Views 1 Views Today

4 komentarzy “575 – terapia borderline”

  1. Sareczka napisał(a):

    Witaj, miałaś może taki okres że choroba Cię zablokowała na ileś miesięcy? Zero wychodzenia z domu robienia czegokolwiek? (Mam Borderline stwierdzone od 16 roku życia, ADHD, lęki ze skłonnością do ataków paniki, Nawracajaca depresja) ogólnie staram się czasami ironizowac z mojej choroby, bawi mnie to jak mój freund nie wie czy mówię serio. Jeśli znajdziesz czas napisz do mnie, chętnie popisalabym z kimś kto myśli podobnie oczywiście nie chcę Ci ubliżyć , jak każdy z borderkiem jesteśmy jedyne w swoim rodzaju.

    • Mrówka napisał(a):

      Na kilka miesięcy, nie. Ale gdy jestem w okresie choroby, trudno mi wykonać najprostszą czynność. Tracę zainteresowanie własnym życiem i losem.

  2. Sareczka Sara napisał(a):

    Właśnie przeczytałam że też masz ekshibicjonizm emocjonalny, fajnie że nie jestem sama, jesteś pierwszą osobą którą widzę* że też tak ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.