582 – kryzys

Wczoraj było źle. Mrówek sie na mnie obraził i nie odzywał do mnie.
A ja?
Siedziałam, płakałam i chciałam się pociąć. W jednej chwili cały świat stracił na znaczeniu. Wszystko stało się bezsensowne. Myślałam tylko o żyletce, a właściwie o nożyku do tapet.
Właśnie o tym pisałam ostatnio. Wystarczy niewielki impuls, żeby wszystko stanęło na głowie.

134 Total Views 1 Views Today

2 komentarzy “582 – kryzys”

  1. MaryMargaret napisał(a):

    Jak ja to dobrze znam! Mam nadzieję, że Mrówek już się odbrazil, bo domyslam się jak trudne to jest do zniesienia 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.