593 – kłótnia

Kłótnia. Jego trzaśnięcie drzwiami. Powinnam się już przyzwyczaić, ale nie potrafię.
Łzy. Dużo łez. Zaprzeczenie pragnieniu życia. Autoagresywny przymus. Już dawno tak bardzo nie chciało mi się ciąć.
Kto ma rację? On? Ja? Nie ma nikogo, kto by to rozstrzygnął.
Jest pustka. I rozpacz. I smutek. I przeklinanie życia na ustach.

214 Total Views 1 Views Today

5 komentarzy “593 – kłótnia”

  1. Hanka napisał(a):

    Mało ludzi na blogu. Co u Ciebie?

  2. Hanka napisał(a):

    Napiszę na pewno, tylko się ogarnę. Pozdro
    Hanka

  3. K. napisał(a):

    Udaje ci się przeczekać takie napady, kiedy chcesz sobie coś zrobić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.