603 – rozdarcie

Jestem rozdarta.
Z jednej strony czuję się podekscytowana i nie mogę się doczekać jutrzejszej sesji. A z drugiej nie chcę tam iść. Mam przed oczami siebie, siedzącą na fotelu, patrzącą jak zwykle na wzorzysty dywan i milczącą. Niecierpliwiącą się. Chcącą już wyjść z gabinetu. Ukradkiem zerkającą na zegarek i mszczącą na zbyt wolno płynący czas. Przecież to takie typowe dla ciebie, Mrówczyńska. Czyż nie?
A Wy jak się czujecie wracając na terapię po przerwie?

158 Total Views 2 Views Today

2 komentarzy “603 – rozdarcie”

  1. Zbuntowany Anioł napisał(a):

    Dziwnie się czuję zawsze. Bo z racji iż chodzę na NFZ sesje są raz w miesiącu (może w roku szkolnym będzie ich więcej) jest mi trudno robić tzw. „aktualizację” wszystkiego, co się dotychczas wydarzyło. Co prawda pan D. zawsze pomaga mi odsunąć ten niepokój i lęk na bok, ale po takim czasie zaczynam nawet zapominać jego twarz, a nawet to cośmy przerabiali na ostatnimi spotkaniu. Ale mimo wszystko – zawsze z niecierpliwością czekam, by tam pójść, usiąść i poczuć się tak totalnie bezpiecznie i dobrze, że warto czekać… warto!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.