605 – rany

Nikt nie potrafi zranić bardziej niż bliska osoba. Gdy z jej ust padają niewybredne obelgi, odechciewa się żyć.
Tęsknię za spokojem. Czystą miłością. Delikatnością relacji. A tu, jak ciosanie kołków na głowie. Gdzie raz po raz siekiera trafia w skroń. Tęsknię za bezpieczeństwem. I uśmiechem szczerym. Porannym „witaj” i wieczornym „śpij dobrze”. Tęsknię za miłością czystą. Niezmąconą nieporozumieniami i wzajemnym oskarżeniami. Że ty to, a ja tamto. Że mogłeś bardziej, ja za to mniej.
Tęsknię za tym, co było kiedyś. Choć też nie było kolorowo.
Płyną łzy. Ale nie płaczę. To krwawi coś w środku mnie.

182 Total Views 1 Views Today

6 komentarzy “605 – rany”

  1. Jagoda napisał(a):

    Co się stało? Zmartwił mnie ten wpis.

  2. Idzia napisał(a):

    Kłótnie pojawiają się i znikają. Są częścią relacji. Czasem nawet sporo wnoszą. Trzeba tylko nauczyć się kłócić. Może jakieś warsztaty dla par?

  3. Idzia napisał(a):

    Ech, chłop nigdy nie chce ale baba zawsze znajdzie sposób żeby… 😉 Nie tylko my potrzebujemy pomocy, nasi bliscy też bardzo cierpią i potrzebują wsparcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.