611 – terapia borderline: autoagresja

Całą dzisiejszą sesję poświęciłam autoagresji. Jak wielokrotnie wspominałam, na początku sierpnia minie rok abstynencji.
– Wie pan, wydawałoby się, że im dalej, tym będzie łatwiej. A ja mam wrażenie, że jest coraz trudniej.
– Tak? – Zdziwił się terapeuta. – A dlaczego?
– Im bliżej tego sierpnia, tym bardziej chcę to zniszczyć.
– A co pani daje cięcie?
– Przez te szesnaście lat zastanawiałam się nad tym, ale nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi.
– A jakie myśli się pojawiały?
– Że to daje mi jakieś poczucie bezpieczeństwa. Często nie musiałam się ciąć, wystarczała mi świadomość, że mam rany. Czasem służyło to ukaraniu się, czasem cięłam się ze szczęścia.
– A dawało to pani przyjemność?
Pokiwałam głową.
– A może chodzi o to, że pani ogólnie pragnie przyjemności?
Znów odniesienie do seksu? – pomyślałam, lecz do tego nie nawiązał.
– To chodzi o ten narkotyczny ból… Brakuje mi go. Tęsknię za nim…
– Wydaje się pani wobec tego bezradna. Jak na początku terapii.
– Bo tak się czuję. Pojawiają się myśli, że ten jeden raz nie zaszkodzi…
– Ale ma pani świadomość, że tak nie jest?
– Tak, tylko to nic nie daje. A przecież dobrze wiem, że wystarczy raz, żebym znów popłynęła. Jeszcze te blizny. Wcześniej były dla mnie znakiem ostrzegawczym.
– Żeby tego nie robić?
– Mhm. Teraz, jak na nie patrzę, mam ochotę znów to zrobić.
Temat nie został wyczerpany. Przerwał nam koniec sesji. Następne spotkanie za dwa tygodnie, bo Pan M. wyjeżdża.
Czy wytrwam?

10 Ogółem 1 Dziś

3 myśli w temacie “611 – terapia borderline: autoagresja

  1. Wygrasz z pokusą… To tylko przymus związany z rocznicą… Czymś co miało by tam Ci siłę i byłoby dowodem, że się da tego nie robić jeśli się mocno starasz…
    Ja staram się nie zapisywać takich rzeczy ani nie zapamiętywać dnia kiedy to robię… I tak walczę każdego dnia i z każdym dniem wspieram to z głowy…
    Tylko, że Ty chodzisz na terapię i nawiązujesz do tego Ty albo terapeuta to musi być ciężej…
    Ja nie chciałam udowadniać sobie ani psychologowi że uda mi się bez tego żyć i jak już miałam dłuższy okres abstynencji od tego, to musiałam to zrobić aby mieć do tego prawo…
    Na szczęście już naterapie nie chodzę i nieporuszam tematu uczyć tak jest mi łatwiej, bo nie potrafią rozmawiać… musiałabym uciekać w różne rzeczy aby to znieść…
    Powodzenia.
    Trzymam kciuki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.