612 – jak spojrzałabym mu w oczy?

Na wczorajszej sesji terapeuta nie zamknął drzwi do gabinetu. Nikogo oprócz nas nie było i po mnie nikt nie był umówiony. A jednak… czułam się nieswojo. Zawsze patrzę na dywan, własne palce albo na dół zamkniętych drzwi. Miałam wrażenie, jakby moje słowa ulatywały z gabinetu i uciekały gdzieś w świat. Straciłam to poczucie intymności relacji i poczucie bezpieczeństwa. A mimo to, nie potrafiłam poprosić o ich zamknięcie.
To tylko tak, na marginesie.
Dziś właściwie przychodzę, żeby się wyżalić. Sama przed sobą. Zapisać swój ból. Może mi to pomoże?

Nie mogę przestać myśleć o żyletce. Te myśli są coraz bardziej obsesyjne. Już nawet w snach się okaleczam. Znów czuję ten cholerny ból w ręce i pragnienie, by go urzeczywistnić. Wiem, że to świadomość rocznicy tak działa.
Kiedyś wydawało mi się, że bez cięcia jestem nikim. Że to mnie określa. Pan M. pomógł mi zrozumieć i zaakceptować, że to tylko objaw, nie ja sama. Ale teraz stare myślenie wraca. Że tracę siebie. Że jeden raz nie zaszkodzi. Że ani razu nie udało mi się wytrzymać roku w abstynencji i tym razem też nie chcę, żeby się udało.

Znów pojawiła się złość na pana M. Jestem wściekła, że wyjeżdża właśnie teraz. Znowu, kiedy go tak bardzo potrzebuję. Mam ochotę napisać do niego SMS i wyrzucić ten cały swój ból. Kiedyś zrobiłabym tak bez zastanowienia. Dziś potrafię się przed tym powstrzymać, ale pragnienie pozostaje. Wiem, że to by mi pomogło. Gdzieś tam w środku kiełkuje też myśl, by ukarać pana M. i pociąć się na złość jemu. Zniszczyć to, co razem wypracowaliśmy. To byłoby tak głupie… Nie potrafiłabym mu spojrzeć w oczy za dwa tygodnie. Nie wydusiłabym tego z siebie. Samo określenie „pocięłam się” w gabinecie nie chce przechodzić przez moje usta. Poczucie wstydu, porażki, lęk przed odrzuceniem albo ukaraniem – wtedy towarzyszą mi takie emocje.
Choć nie sądzę by pan M., w przeciwieństwie do pana S., odrzucił mnie z powodu autoagresji. Nie wydaje mi się, że mógłby powiedzieć:
– Jeśli się pani potnie, sesja nie ma sensu. Proszę wtedy nie przychodzić – jak to zrobił pan S. i tym samym przekreślił naszą relację.

Mam taki mętlik w głowie. Szalejącą burzę emocji. Chce mi się śmiać i płakać. Krzyczeć i tańczyć. I wykrzyczeć panu M., że jestem wściekła, bo mnie zostawił samą…

211 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.