621 – coraz gorzej

Z dnia na dzień coraz gorzej. Lorafen spłyca emocje, ale w środku i tak coś wyje. I niknie w przerażającej pustce.
Do przymusu autoagresji dołączyła pętla na szyję. Nie potrafię skierować myśli na inne tory, mimo dwóch tabletek uspokajających. Ale jest jeden plus. Jestem na tyle wyciszona, że nie zrobię nic głupiego.
– Znowu się naćpałaś tymi lekami? – wkurza się Mrówek, zupełnie nie biorąc pod uwagę, że tu idzie o bezpośrednie zagrożenie życia.
W końcu psychiatra nie bez powodu chciał mnie zamknąć w szpitalu. Choć i tam by się dało…
Ale ja muszę pamiętać, że przecież nie chcę umierać. Jeszcze tyle wspaniałych wydarzeń mnie czeka. Mam do napisania i wydania tyle książek!
Jaka szkoda, że w sierpniu terapeuta będzie w kratkę. Teraz go bardzo potrzebuję…

175 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
23 + 9 =