636 – weekend na wsi

Na weekend jedziemy do moich rodziców. Normalnie bym się cieszyła – las, świeże powietrze, ukochany pies. Ale coś mnie blokuje. Do tego stopnia, że nie mam ochoty jechać.
Wolałabym zostać w domu. W pokoju z zamkniętymi zasłonami. Z pustką we łbie i kotłowaniną emocji.
Muszę się jakoś z tego stanu wygrzebać. Jakoś się otrząsnąć. A póki co, dołączyły myśli, że autodestrukcja wcale nie jest zła. Że autoagresja nie szkodzi. Co za głupie myśli. Racjonalność odeszła precz. A ja zostałam sama, bez broni.

78 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.