638 – mama

Dziś zostałyśmy z mamą same w kuchni. Robiłyśmy sałatkę. Nagle zapytała mnie o coś dotyczącego terapii. Odpowiedziałam.
– Nie denerwuje cię albo nie czujesz się zakłopotana, kiedy pytam o takie sprawy?
– Nie – odezwałam stanowczo acz miło. I zgodnie z prawdą.
Od słowa do słowa zaczęłam jej czytać fragmenty notatek z tego bloga dotyczących terapii. Była ciekawa, jak taka sesja wygląda.
Przesłałam też rodzicom „Borderline: Autoterapia, czyli…” (wydawca mi chyba wybaczy 😉 ). Myślę, że są już dość przygotowani.
– Wiesz… Ja bardzo cierpiałam, no myślałam, że już nigdy nie będziemy miały dobrych relacji. Że już zawsze będziesz traktowała mnie jak wrogą.
– Ale teraz mamy dobre relacje. To najważniejsze, pamiętaj.
– Tyle razy myślałam, co zrobiłam źle…
Wtedy zaczęłam jej tłumaczyć w jaki sposób powstaje borderline. Chyba udało mi się ją przekonać, że to nie jej wina. Że na to nałożyło się wiele czynników.

235 Total Views 4 Views Today

2 komentarzy “638 – mama”

  1. brz_a_sk napisał(a):

    łoł Dziewczyno wielką rzecz zrobiłaś, dla Was obu;
    to chyba odczuwalne efekty przyniesie, chyba będziesz to czuła od czasu do czasu;

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.