645 – zawalił się świat

Zwalił mi się na głowę cały świat. Życie leży na wznak i ma wszystko w dupie.
Nasz związek to fikcja. Suma frustracji, lęków i złych emocji.
Ostatnio najczęściej przytula mnie łózko. Poduszka spija litry łez. To jedyni przyjaciele.
Zabrał mi Lorafen. Przecież bez niego nie funkcjonuję. A raczej funkcjonują wszystkie lęki i najgorsze mechanizmy.
Wczorajsza rozmowa smsowa z terapeutą. Tak mi wstyd. Po co napisałam, by porozmawiał z moim psychiatrą? Co by to miało dać?
Obiecałam panu M. że się nie zabiję. Trudna to była obietnica. Ale zamierzam jej dotrzymać. Będę się starać. Z całych sił.
Inaczej się ma rzecz z okaleczaniem… Za późno.
Czuję się niepotrzebnym nikomu śmieciem. Pierdolonym zerem, dla którego szkoda tlenu.
Chciałabym krzyczeć: POMOCY! Ale wiem, że odpowie mi tylko echo.

227 Total Views 1 Views Today

2 komentarzy “645 – zawalił się świat”

  1. Margaret napisał(a):

    Nie jesteś śmieciem, zobacz ile ludzi Cię czyta. Co do związku pomysl serio czy tego potrzebujesz. Nie daj się, myśl o sobie i swoim komforcie

  2. Hanka napisał(a):

    Nie tylko echo. My wszyscy borderowcy z dwubiegunowka jesteśmy z Tobą, bo tylko my to rozumiemy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.