657 – nadchodzi…

Czyżby nadchodził kolejny kryzys? Jest mi źle i smutno od wczorajszego popołudnia.
Zaczęłam wątpić w sens pisania. Siedzę od siódmej trzydzieści nad zeszytem i napisałam jedno zdanie. Po co mam pisać? Przecież tyle ludzi wydaje książki. Na co komu kolejne?
Deszcz wygrywa smutną melodię na parapecie. Pogoda dostroiła się do mojego samopoczucia. Słońce nie wypala melancholii.
Sensie życia… gdzie jesteś?

4 thoughts on “657 – nadchodzi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.