Monthly Archives: Październik 2018

674 – znam już termin spotkania z Czytelnikami!

Kochani, ustaliliśmy z Wydawnictwem, że spotkanie odbędzie się 1 grudnia o 15:00. Adres: ul. Wystawowa 1, Wrocław. Zapraszam wszystkich serdecznie!

A co u mnie?
Rzucam palenie. Dziś trzeci dzień bez fajki (wczoraj spaliłam jedną, taki wypadek przy pracy).
Oprócz tego jest we mnie smutek. Pan M. tłumaczy mi, że ten smutek będzie się pojawiał i to nic niezdrowego. Ale ja za każdym razem wpadam w panikę, że wraca kryzys. Chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję.
Za oknem szaro, buro. Tak samo czuję się ja. Coś we mnie pada, w środku. Nie łzy, ale jest źle.
Dużo myślę o Targach. O tym, że Was poznam. Że Wy po tylu latach poznacie mnie. Z jednej strony jestem bardzo podekscytowana, ale z drugiej… bez Lorafenu się nie obejdzie.

Do zobaczenia we Wrocławiu!

671 – spotkanie z Czytelnikami

Dziś dostałam od Wydawnictwa propozycję – udział w Targach Książki, na których miałabym podpisywać książki i spotkać się z Czytelnikami.
W pierwszej chwili stanowczo się zaparłam, że nie pojadę. Ale po chwili zaczęłam się zastanawiać.
I na tym temacie upłynęła cała dzisiejsza sesja.
– Pani Aniu, nie robi pani tego dla siebie, tylko dla Czytelników. Oni kupują pani książki, a pani chce ich odtrącić i zignorować – pan M. zaczął na wstępie, uprzedzając moje pierwsze „ale”.
– Rozmawiałam z taką jedną dziewczyną, ona też wydaje. Powiedziała mi, że te spotkania dają jej zastrzyk pozytywnej energii.
– To na pewno. Pani doświadczenia z ludźmi są złe. Spodziewa się pani po nich krytyki, ataku, agresji. A tam będą ludzie życzliwie do pani nastawieni.
– Niby wiem…
– Widać, że chce pani tam pojechać. Tylko boi się pani, bo patrzy przez pryzmat dawnych doświadczeń. To jest okazja do skorygowania tych doświadczeń.
– Kiedyś bym tego nawet nie brała pod uwagę.
– Tak, jak kiedyś nie wyobrażała sobie pani, że może się tu w gabinecie czuć dobrze, prawda? Że może być pani zadowolona z siebie.
– To prawda…
Zamyśliłam się na dłużej.
– O czym pani myśli?
– Próbuję sobie wyobrazić, że tam jestem. Ale jakoś nie potrafię.
– Kiedyś nie potrafiła sobie pani wyobrazić, że będzie normalnie rozmawiać. I tak było, prawda? A teraz milknie pani tylko, jak poruszamy trudne tematy.
Miał rację. Dużo się pod tym względem zmieniło. Ja się zmieniłam.
– Najwyżej wezmę Lorafen – zaśmiałam się.
Terapeuta stwierdził, że to dobry pomysł. I nieustannie powtarzał, że nie robię tego dla siebie, a dla innych. Żeby innym sprawić przyjemność. Podkreślał też, że to ważne, bo nie skupiam się tylko na sobie.

Tylko… Czy jechać? Czy dam radę?

670 – zabrakło Autoterapii!

W Empiku zabrakło Autoterapii! W PWN tak samo.
Ale nie martwcie się, Wydawnictwo planuje dodruk. Poza tym książkę można jeszcze kupić m.in. na Allegro, Bonito.pl i w księgarni Wydawnictwa.

A co u mnie?
Po kilku dniach intensywnego szczęścia nadszedł smutek. Nie wiem, czym jest spowodowany. Sesja dopiero w czwartek. A mnie tak bardzo nie chce się pracować…

669 – za oknem jesień, a w sercu maj!

Za oknem jesień. Piękna, złota jesień. A w moim sercu maj!
Wczoraj była premiera, a dziś już zabrakło Autoterapii w Empiku. A byłam na 24. miejscu w TOP100 kategorii Psychologia.
W księgarni PWN też już wszystkie egzemplarze wyprzedane.
Rozmawiałam z Wydawnictwem. Podobno ma być dodruk jeszcze w tym miesiącu.
Jestem taka szczęśliwa! Może coś w końcu ruszy się z moimi książkami?
Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku wyjdzie drukiem „Młody bóg z pętlą na szyi”. Przynajmniej Psychiatryk.
Przypominam, że 26 listopada będzie premiera Uśpionej. Poznacie mnie z innej, beletrystycznej strony.

Szczęśliwych i udanych żyć! Trzymajcie się i nie dajcie się! Bo życie potrafi być piękne.

668 – szczęście

Jestem taka szczęśliwa! Fruwam z radości! Przez to nie mogę się skupić na pracy zarobkowej, hehe.
Wiecie co, gdyby ktoś powiedział mi kilka lat temu, że będę pisać i wydawać książki, że będę kochać życie – wyśmiałabym go.
Gdy teraz sobie pomyślę o tym całym bólu, cierpieniu, nienawiści do siebie, życia… robi mi się przykro. Zmarnowałam dużą część swojego życia, próbując się unicestwić. Postępująca autodestrukcja skutecznie obrzydziła mi życie. Na szczęście jest to odwracalne. Nie ma takiego bagna, z którego nie da się wyjść. Nie wierzę, że takowe istnieje. Patrzcie na mnie. Jestem tego żywym przykładem!

A tak na marginesie, można już zamawiać Autoterapię w Empiku – do domu lub salonu:
KUP TERAZ W EMPIKU!

667 – terapia borderline: jestem tak szczęśliwa, że mi smutno

Do gabinetu weszłam rozanielona. Od razu pokazałam terapeucie książkę.
– W końcu ją mam! Chce pan zobaczyć? – Powiedziałam z wielkim bananem na twarzy.
– Oczywiście – uśmiechnął się.
Wziął ją i obejrzał. Przeczytał opis na tylnej okładce i skrzydełkach.
– No… – rzekł po chwili. – Ładnie wydana, zachęca do kupna. A to słowo „borderline” w tytule to pomysł wydawnictwa czy pani?
A ja już… Czy mnie skrytykuje? Czy powie, że przecież ja nie mam pogranicznego zaburzenia osobowości? I dlaczego się tego boję?
– Mój. Chodziło mi o łatwiejsze indeksowanie w przeglądarkach.
– Świetny pomysł! – Znów się uśmiechnął.
– Wie pan, wczoraj był najszczęśliwszy dzień mojego życia.
– Tak?
– Spełniłam swoje największe marzenie. W końcu wzięłam do rąk swoją książkę.
– No tak – odpowiedział promiennie.
– Jestem tak szczęśliwa, że aż smutna.
– Dlaczego?
– Bo spełniłam swoje marzenie i teraz czuję jakąś pustkę.
– Bo już nie ma co spełniać.
– Teraz trzeba sięgać wyżej! A za niecałe dwa miesiące premiera Uśpionej!
Przez całą tę rozmowę, pan M. uśmiechał się do mnie szczerze. Czułam się tak dobrze. Aż do chwili, gdy rozmowa zeszła na seks… Ale o tym innym razem.

666 – szatański wpis

Hehe, żartuję!
Dziś skończyłam nanoszenie pierwszych poprawek na Bestseller. Książka już jest w Wydawnictwie oraz u prerecenzentów!
Dostałam też info od redaktor prowadzącej, że właśnie przyszła Autoterapia z drukarni i dziś zostaną wysłane do mnie egzemplarze autorskie!
Jestem taka podekscytowana!