691 – źle jest, smutno jest

Znowu – powiecie.
Ano znowu. Nic na to nie poradzę. Za pięć dni spotkanie, a ja że stresu dostałam okres o kilka dni za wcześnie. Od rana jestem na Lorafenie.
Czego ja się tak bardzo boję? W sumie sama nie wiem.
Ten smutek. Ten bezsens. Czy wróciły jako samospełniająca się przepowiednia?
Bo przecież podświadomie założyłam, że przed spotkaniem mi się pogorszy. Bo jakże mogłoby być inaczej?
– Ma pani pomysł skąd ten smutek? – Zapytał dziś terapeuta.
– No właśnie nie wiem…
– A co sie pani z nim kojarzy?
Pierwsze, co mi przyszło na myśl pozornie nie miało związku z tematem naszej rozmowy.
– Kiedy byłam młodsza, że wszystkiego rezygnowałam. Rodzice nie pozwalali mi wyjeżdżać np. na Woodstock. Potem już sama nie chciałam. Bałam się. Pytałam ich o zgodę i miałam nadzieję, że się nie zgodzą.
Gdy o tym mówiłam, pomyślałam sobie, że jakaś część mnie chce nie dojść na te Targi. Może stąd ten smutek? Z obawy, że mogę zasabotować własne spotkanie autorskie? Może…
Niemniej jednak jest mi tak smutno. Jest mi tak źle…

293 Total Views 1 Views Today

6 komentarzy “691 – źle jest, smutno jest”

  1. Gosia pisze:

    Przytulam Cie Aniu. To naturalne że stresujesz sie tym spotkaniem. Kazdy by tak miał. Dla ciebie yo niwa sytuacja i stad obawy.

  2. Gosia pisze:

    Nie wiem jak go pokonać. Moze właśnie odbycie tego spotkania pokaze ci ze takich rzeczy nie nalezy sie bać? Ja wiem że to łatwo się piszę. Sama takich walk mam kilka za sobą i przed sobą. Może pomoze ci świadomość że nie będziesz tam sama? Będą osoby które Cię czytają i wspierają. Nawet jeśli nie osobiście- z roznych przyczyn nie każdy może przyjechać, ale duchowo na pewno.

  3. z.z. pisze:

    Mialam to samo. Ale czasem się buntowałam rodzicom. Bałam się ale jechałam lub robiłam inne rzeczy. I chociaż lęk tak łatwo nie odpuszcza i w zasadzie na stałe ze mną jest – przynajmniej nie on decyduje co robię w życiu, albo inaczej. Nie odebrał mi wszystkiego. Gryzie ale nie zjada. Nie możesz mu na nic pozwolić bo zabierze ci wszystko. Po prostu musisz jechać jeśli nie ze względu na swoje marzenia to po to żeby z nim walczyć i zwyciężyć. Lęk zabiera życiu treść, sens jeśli na to pozwolimy i wegetacja albo śmierć zaczynają wydawać się jedyna opcja. Lęk pokazuje drogę, ale donikąd. Trzeba iść gdziekolwiek byle w przeciwnym kierunku niż on każe. Nie warto tracic życia na lęk. Każde zwycięstwo nas umacnia. Spełniasz swoje marzenia. Jesteś na dobrej drodze. Po prostu dokończ to co zaczęłaś. Reszta sama wyjdzie i kto wie co jeszcze dobrego z tego wyniknie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
14 + 28 =