700 – poszły konie po betonie

Wczoraj zaczęłam pisać list do pana M. Ani się obejrzałam i mam stronę A4, a to dopiero początek. Przestałam się zastanawiać, jak mu go dam, jaka będzie jego reakcja. Czy zechce przeczytać sam, czy poprosi o to mnie? Po prostu piszę to, co zawsze chciałam mu powiedzieć, ale paraliżował mnie lęk i wstyd.
Czuję, że poniedziałkowa sesja będzie przełomowa. Jeśli zapozna się z treścią tego listu, nasza relacja się pogłębi. Tak czuję.

161 Total Views 2 Views Today

4 komentarzy “700 – poszły konie po betonie”

  1. Marzycielka pisze:

    Cześć Mróweczko
    Zaczęłam czytać twojego bloga jakiś czas temu. Czasem zapominam tu wejść więc nie czytam, ale jak pamiętam to robię to częściej. Długo zastanawiałam się czy napisać tu jakiś komentarz. Możliwe, że miałam podobne myśli jak Ty z listem. Pomyślałam, że w sumie co mi szkodzi napisać. Tu jestem anonimowa, a skoro Ci się udało zrobić coś tak wielkiego w ‚prawdziwym życiu’ to czemu ja miałabym dalej się wstrzymywać?
    Ponad miesiąc temu w końcu odważyłam się pójść do psychiatry. Diagnoza mnie przeraziła. Depresja i zaburzenia osobowości typ borderline. Przeraziło mnie to, bo nic nie wiedziałam o borderline i bałam się reakcji innych jak się dowiedzą. Pewnie pomyśleli by to samo co ja. Następnego dnia zaczęłam czytać o tym i już mniej się bałam. Przeczytałam Twoją książkę o autoterapii. Pomogła mi zrozumieć niektóre rzeczy. Ucieszyłam się, że w końcu jest ktoś kto rozumie to jak to jest. Dzięki tej książce zebrałam się w sobie i postanowiłam rozpocząć leczenie.
    Podsumowując dziękuje za Twoją książkę i przepraszam za ścianę tekstu. Trzymam kciuki za poniedziałkową sesję.

  2. Margaret pisze:

    Będzie dobrze, zobaczysz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
8 + 13 =