717 – nie no, serio?

Jest piątek wieczór.
Powinnam mieć już napisany list na poniedziałkową sesję. A ja? W zupełnym proszku. Nie napisałam jeszcze ani jednego zdania. Nie mogę się za to zabrać, bo nie potrafię siebie przekonać, że go przeczytam. Wydaje mi sie to nierealne.
Mam przed oczami siebie wchodzącą do gabinetu. Ale czy trzymam w ręce list, by go przeczytać? Nie.
Czy wyjąć go przed wejściem, po wejściu? Złożyć na pół? A może na cztery? Lub nie składać kartki wcale, by była nieskazitelna?
Dlaczego ja zawsze rozmyślam o takich pierdołach?
Nie mam napisanego listu, którego odczytanie zapowiedziałam. Więc głupio byłoby się teraz wycofać i iść na sesję bez niego.
Zatem może nie iść wcale?

Jak ja to kocham…

407 Total Views 1 Views Today

4 komentarzy “717 – nie no, serio?”

  1. Bezp. pisze:

    I jak pisanie?
    Może zrób to w formie notatki na bloga?
    Napisz mu to co byś chciała napisać opisując nam swój nastrój… A potem przepisz lub wyślij na telefon…
    Cokolwiek.
    Jest dużo rozwiązań.
    Wybierz najprostsze.
    Sam list jest już wyjątkowo ciężki.
    Powodzenia.

  2. Gosia pisze:

    Aniu masz isc. Nie myśleć tylko iść. List złóż na pół i będzie dobrze. Wyjmiesz po wejściu. Jak juz usiądziesz. I zaczniesz czytac. Ok?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
6 + 26 =