720 – terapia borderline: autodestrukcja

Na sesji mówiłam. W końcu. Nie było czarnych dziur i pustki w głowie. No, chwilami.
Tym razem rozmawiałam. A o czym? O autodestrukcji, rzecz jasna. Przecież o tym mogę nawijać godzinami, nie?
Problem w tym, że znów wrócił przymus powieszenia się. Ale nie, nie po to, by się zabić. A skrzywdzić. Poczuć ból i mieć śmierć na wyciągnięcie ręki. Poczuć w końcu kontrolę.
Pan M. nie wezwał policji ani nie odesłał mnie do psychiatry. Zna ten stan tak samo, jak ja. Wie, że nie chcę się zabić.
– A co panią powstrzymuje przed tym? – Zapytał w którymś momencie.
– Nie chcę robić sobie krzywdy – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
Co nie powstrzymało mnie przed pocięciem się po powrocie do domu…

195 Total Views 4 Views Today

2 komentarzy “720 – terapia borderline: autodestrukcja”

  1. Bezp. pisze:

    Chyba ciężko zapanować nad sobą aby nie dam się przymusowi… Czy jednemu czy drugiemu.
    Pisz jakby co do psychologa lub lekarza, bo moim zdaniem to bardzo niebezpieczny stan…
    Niby jeszcze nie chcesz A już o tym myślisz natrętnie.
    Z doświadczenia wiem, że to się różnie kończy.
    Miłego dnia. Trzymaj się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
28 + 3 =